wtorek, 12 września 2017

Przedszkole - adaptacja

Pierwsze dni w przedszkolu to krew, pot i łzy. No, może nie ma krwi... ale ilość łez i potu rekompensuje te braki. Nie ma co się oszukiwać, 1 września to początek bardzo trudnej drogi zarówno dla dzieci, jak i rodziców. Warto jeszcze w czasie wakacji zacząć przygotowania, o których pisałam wcześniej, ale  nawet one nie dadzą nam stu procent pewności, że adaptacja będzie przebiegała pomyślnie. Nawet jeśli pierwszego czy drugiego dnia dziecko pójdzie do placówki zadowolone to... potem ma już świadomość co się święci i kolejne dni bywają jednak ciężkie dla wszystkich - dzieci, rodziców i pań przedszkolanek.

piątek, 25 sierpnia 2017

Matka wie najlepiej, co jest dobre dla jej dziecka...

Każda matka wie najlepiej, co jest dobre dla jej dziecka... to jedno z tych zdań, które wiodą prym na rodzicielskich forach internetowych i prawie zawsze stanowią podsumowanie gównoburzy wśród matek. Nie ma znaczenia na jaki temat toczy się dyskusja - karmienie noworodka, rozszerzanie diety, pieluchowanie, szczepienia, noszenie w nosidle czy chuście, usypianie, nauka mówienia czy chodzenia - wszystko to można podsumować jednym hasłem: Każda matka wie najlepiej, co jest dobre dla jej dziecka. Ewentualnie: Niech każda matka robi jak uważa, przecież to jej dziecko. Owszem, każda matka decyduje o swoim dziecku oraz intuicyjnie stara się działać tak, żeby małemu człowiekowi przychylić nieba i żeby nie stała się mu krzywda. Jednak nawet matczyna wiedza i intuicja mają granice, a matka bywa omylna. Prawda jest taka, że czasem lepiej niż matka będzie wiedział dietetyk, psycholog, doradca laktacyjny, fizjoterapeuta, doradca noszenia czy kardiolog, neurolog, okulista albo ortopeda... w zależności od problemu, z jakim przychodzi zmierzyć się dziecku i jego rodzicom.

wtorek, 22 sierpnia 2017

Przedszkole - przygotowania

Zawsze uważałam, że zaprowadzenie dziecka do przedszkola to prosta sprawa i nie rozumiałam w czym tkwi problem. Zaprowadzasz dziecko, żegnacie się i wychodzisz, a ono zadowolone biegnie do innych dzieci - tak to widziałam, proste. Tak to widziałam... póki nie zostałam mamą. Teraz dla odmiany mam w domu trzylatka, który za kilka dni rozpocznie przygodę z przedszkolem i serce mi pęka, kiedy Tadeusz oznajmia, że nie pójdzie nigdzie beze mnie. Jeszcze nie ma września, a już boleśnie przekonałam się, że byłam mądrą i twardą matką tylko wówczas, kiedy nie miałam dziecka. Ot, cała prawda na temat macierzyństwa... jesteśmy cierpliwymi, konsekwentnymi, kreatywnymi i superzorganizowanymi matkami, kiedy nie mamy dzieci, a potem je rodzimy i czar pryska! Powiedzcie, że tak macie?

środa, 19 lipca 2017

Ciasto marchewkowe

Ciasto marchewkowe to jedno z lepszych warzywnych ciast, które znam! Obok czekoladowego ciasta z cukinią marchewkowiec jest moim faworytem i pojawia się na naszym stole dosyć często. Ciasto szpinakowe nie zrobiło na mnie większego wrażenia, a buraczanego ani fasolowego nie próbowałam... Ale wracając do tematu to wielkim plusem marchewkowego ciasta jest to, że wszystko wrzuca się do jednej miski, miesza, piecze i gotowe! Szybkie i smaczne, a przecież takie ciasta matki lubią najbardziej, bo pieczenie z dzieckiem u boku to nie zawsze prosta sprawa, a mały człowiek za wszelką cenę chce pomagać. Wiadomo jak to z pomocą bywa - najlepiej by pomógł, gdyby nie przeszkadzał. Nie mniej jednak pomocników z kuchni ciężko przepędzić, więc szybko zapisujcie przepis na szybkiego marchewkowca! 

wtorek, 18 lipca 2017

Misja - odpieluchowanie

W życiu każdego rodzica przychodzi ten moment, kiedy zdaje on sobie sprawę, że pora kupić nocnik, zrobić zapasy majtek, uzbroić się w cierpliwość... i odpieluchować małego człowieka! 

Kiedy jest odpowiedni czas na to, by porzucić pieluchy i nauczyć dziecko korzystania z nocnika czy toalety? Ciężko powiedzieć... to sprawa bardzo indywidualna.Wszystko zależy od cierpliwości i wytrwałości rodziców oraz gotowości dziecka. Gotowość dziecka to klucz do sukcesu, ale to tylko moje zdanie, którego nie musicie podzielać. Mam wrażenie, że dawniej magicznym czasem, w którym dziecko potrafiło korzystać z nocnika był roczek - tak mówią mamy i babcie, szczególnie te, które po nocach prały tetrowe pieluchy i na moment, w którym dziecko zacznie komunikować swoje potrzeby, czekały jak na zbawienie. I wcale mnie to nie dziwi... ale obserwując własne dziecko wiem, że uczenie roczniaka korzystania z nocnika to hardcore, na który mało kto dobrowolnie się zdecyduje.

środa, 12 lipca 2017

Koniec drogi mlecznej...

Zakończyliśmy naszą drogę mleczną... ale dopiero po tygodniu bez karmienia naturalnego mogę Wam powiedzieć, że udało się. Wcześniej bałam się wspominać o tym, żeby nie zapeszyć. Wszak odstawianie od piersi niespełna trzylatka to niczym odwyk - wiadomo, że to trudne wyzwanie i nie będzie lekko! Spodziewałam się istnego dramatu, tymczasem Tadeusz zaskoczył mnie bardzo. Droga mleczna zakończyła się - podobnie jak rozpoczęła - bezstresowo, łagodnie i bezboleśnie. Obyło się bez ofiar, więc śmiało mogę powiedzieć, że z sukcesem zakończyliśmy pewien etap w naszym życiu. Jestem z nas bardzo dumna!

poniedziałek, 19 czerwca 2017

Ciasto z truskawkami i galaretką

Przy każdym przepisie, szczególnie wtedy, kiedy to dzielę się z Wami przepisem na coś słodkiego, mam ochotę napisać, że to moje ulubione danie! Nie skłamałabym, bo kocham jeść, a ciasta kocham szczególnie, chyba wszystkie! Taki biszkopt z truskawkami i galaretką darzę miłością absolutną. Szczególnie, że to takie sezonowe ciacho - pora na truskawki nie trwa długo, a mrożone czy kompotowe owoce to już nie to samo. Dlatego po długim oczekiwaniu na wiosnę zawsze staram się na maksa wykorzystać ten okres, kiedy na targu można kupić świeże, soczyste i słodkie truskawki. Potem pozostaje zabrać się za przygotowanie ciasta... i jedzenie! A jak okaże się, że kawałek po kawałku zniknęła cała blacha to znów można zabrać się za przygotowanie... i znów za jedzenie! Co prawda nie jest to ciasto wolne od glutenu czy laktozy, ani eko, ani wege, ani bio, za to smakuje zajebiście! W naszym domu uwielbiają je wszyscy, nawet Tadeusz, który za słodyczami nie szczególnie przepada, a to chyba najlepsza rekomendacja! Ciasto z truskawkami i galaretką nie jest może szczególnie "szybkie", ponieważ po przygotowaniu każdego z elementów trzeba cierpliwie poczekać, na przykład aż biszkopt wystygnie, a potem aż bita śmietana stężeje, zanim wylejemy galaretkę... Czekanie jest najgorsze, ale dla ostatecznego efektu warto czekać!

piątek, 9 czerwca 2017

Drożdżówka z rabarbarem i kruszonką

Wreszcie na targu pojawiają się sezonowe owoce i warzywa, a to oznacza, że najwyższa pora kupić duuuużo rabarbaru! A jak rabarbar to co? To rabarbar to wiadomo, że będzie kompot i drożdżówka! Moja pierwsza myśl jest właśnie taka - drożdżówka z rabarbarem, kruszonką i lukrem! Drożdżówka to stosunkowo proste ciasto, takie "zwykłe" a jednak to właśnie ono kojarzy się z babcinym sprawdzonym przepisem, zapachem piekącego się placka, który unosi się w domu i jedzeniem go na ciepło, od razu po wyjęciu z pieca, chociaż mama mówi, że nie można, bo brzuch będzie bolał. To właśnie drożdżówka. O niej marzę, kiedy przychodzi wiosna i rozpoczyna się sezon na rabarbar. Nie jest to ciasto, które robi się bardzo szybko, ponieważ drożdże potrzebują czasu na wyrośnięcie... ale warto poczekać, bo efekt końcowy przechodzi wszelkie oczekiwania! Najlepsza drożdżówka pod słońcem!

środa, 7 czerwca 2017

Bo to bardzo ważna rzecz, żeby zdrowe zęby mieć

Bo to bardzo ważna rzecz, żeby zdrowe zęby mieć... takimi słowami kończy się jedna z piosenek Fasolek. Znacie, prawda? To jeden z tych nieśmiertelnych hitów, który towarzyszył w dzieciństwie mi, a teraz towarzyszy Tediemu. Szczególnie podczas mycia zębów, bo wpasowuje się w klimat szorowania mleczaków. Jak się pewnie domyślacie po tym krótkim wstępie, będzie mowa o higienie jamy ustnej. U nas zęby to ostatnio temat na czasie, bo ja kilka dni temu pozbyłam się ósemki - bałam się jak cholera, a było naprawdę dobrze - a Tadeuszowi właśnie wyrzyna się ostatnia piąteczka, do kompletu. W buzi małego człowieka już dwadzieścia zębów, więc jest o co dbać... a z tym dbaniem o zęby to bywa różnie, bo w okresie dziecięcego buntu i fochów albo samodecydowania o sobie - nie wiem, które nazewnictwo bardziej Wam odpowiada - przychodzi również moment, kiedy mycie zębów staje się małym dramatem albo wielką wojną. A nie musi tak być. Ząbkowanie było dla nas procesem przyjemnym, w wręcz niezauważalnym, bo przebiegało u Tediego bezobjawowo i dopiero białe kiełki widoczne w buzi były dla nas znakiem, że oto są nowe, śnieżnobiałe zęby na pokładzie. Pierwszy ząb był wielkim odkryciem i radością niesamowitą, więc cała w skowronkach biegłam do drogerii po pierwszą szczotkę do zębów i pastę dla dzieci.  

piątek, 14 kwietnia 2017

Łaciata babka


Babka to chyba najpopularniejsze, obok mazurka, ciasto wielkanocne! Zgodzicie się ze mną? Przychodzi okres przygotowania do świąt, a wszędzie wokoło przepisy na wielkanocne słodkości, a wśród nich głównie tradycyjne, babcine, sprawdzone mazurki i baby! A przepisów na babki tyle, ile piekących je babek - taki słowny żarcik. Babki drożdżowe, cytrynowe, gotowane, z makiem, majonezowe, marmurkowe, z bakaliami i pewnie wiele, wiele innych. Ja tymczasem mam dla Was sprawdzony przepis na łaciatą babkę! Łaciatą dlatego, że do ciasta dodaje się białą i gorzką czekoladę! A kolorowe masy wylewa naprzemiennie, tworząc łatki, ot takie oczywiste! Wygląda pięknie, a smakuje jeszcze lepiej. Największym jej plusem jest jednak to, że długo pozostaje wilgotna i miękka!

czwartek, 6 kwietnia 2017

Matki na placu zabaw - którą z nich jesteś?

Przyszła wiosna, zrobiło się ciepło, więc sezon na spędzanie czasu na placach zabaw uważam za otwarty! Wśród rodziców prawdziwa euforia, bo ile można kisić się w domu albo zabijać czas na tzw. kulkach w galeriach handlowych. Nie zapominajmy jednak, że w pakiecie z piaskownicą, zjeżdżalnią czy karuzelą trzeba przyjąć na klatę spotkania z innymi matkami... które chcemy czy nie, potrafią podnieść ciśnienie w ciągu kilku minut. Niby nie moje dziecko, nie moja matka, nie moja sprawa, a jednak krew zalewa. Matki maja to do siebie, że drą gęby gorzej niż bawiące się dzieci i robią zamieszanie większe niż to warte, wchodzą na plac zabaw jak do obory, nie zamykając furtki. Poza tym wymądrzają się i sypią z rękawa "dobrymi radami"… nie kończąca się opowieść. Matki na placach zabaw są bardzo różne, ale można bez problemu podzielić wszystkie osobniki na kategorie. Ja wyróżniłam siedem typów... 

piątek, 24 marca 2017

Dziecięce emocje

Pisałam ostatnio o tęsknocie za tatą, którą miałam okazję przez miesiąc obserwować. Tadeusz usychał z tęsknoty, a mi serce pękało, bo nie sposób pomóc małemu człowiekowi, który tak przeżywa rozłąkę. Warto jednak rozmawiać, tłumaczyć i zalewać miłością, kiedy dziecko stawia czoła trudnym dla siebie sytuacjom. Warto pomagać dziecku, zrozumieć wszystko to, co czuje i pozwolić mu na dawanie upustu emocjom oraz poznawanie świata, który nie zawsze dostarcza pozytywnych wrażeń. I nie tylko o tęsknotę czy rozłąkę tu chodzi. Najzwyczajniej w świecie trzeba być obok, chociażby po to, żeby mały człowiek mógł wypłakać się w rękaw. Innym razem po to, by stać się kozłem ofiarnym negatywnych emocji albo odpowiadać na trudne pytania. Po to, by zapewnić poczucie bezpieczeństwa i zrozumienia w świecie, który nie do końca bywa zrozumiały.  

wtorek, 21 marca 2017

Pleśniak z wiśniami

Jakie ciasto lubicie najbardziej? Ja lubię każde - ciasto to ciasto, najważniejsze, żeby było słodkie. Mam kilka sprawdzonych przepisów, między innymi na czekoladowe ciasto z cukinią czy tort z białą czekoladą i owocami.  To takie przepisy, które można śmiało polecić wszystkim, a ciasto zawsze wychodzi doskonałe i nie trzeba się wstydzić... nawet jeśli uważacie, że nie potraficie piec, spróbujcie! Wśród tych sprawdzonych placków, znajduje się również ten, który chciałabym polecieć Wam tym razem - pleśniak. Najlepsze ciasto na świecie! W moim domu było to zawsze ciasto z bezą, ale obiły mi się o uszy także nazwy: szarpaniec czy kruszon. Jakby go jednak nie nazywać, będzie to ciągle takie samo pyszne i proste w przygotowaniu ciasto. Znacie? Lubicie? Możecie zrobić go samodzielnie...

piątek, 17 marca 2017

Tęsknota za tatą

Czy to w ogóle możliwe, żeby zobaczyć uczucie? Możliwe. Ja zobaczyłam tęsknotę na własne oczy! Zobaczyłam tęsknotę Tadeusza za tatą, który wyjechał - pierwszy raz na tak długo. Zobaczyłam obrazę - furkotanie ustami, które jest obrazowaniem focha. Zobaczyłam pindę na ustach, smutek w oczach, łzy na polikach. Zobaczyłam snucie się z kąta w kąt i pilnowania wszystkiego co do taty należy. I powiem Wam, że serce pęka... ale jednocześnie rośnie. Taka dziecięca tęsknota jest ogromna i smutna. Większa nawet, niż mały człowiek, który tęskni. Chciałoby się go pocieszyć, przeżywać za niego, ulżyć mu jakoś... ale nie jest to wcale takie proste. Musi stawić temu czoła sam, bo życie właśnie takie jest - nieproste! Jednocześnie budująca jest ta tęsknota, tak ogromna jak miłość do osoby, za którą się tęskni. Dobrze jest widzieć, że taka miłość w relacji rodzic - dziecko istnieje. 

poniedziałek, 6 marca 2017

Co nowego mamy w kosmetyczce mamy?


Nie często kupuję nowe kosmetyki, bo zazwyczaj mam "zapas" swoich ulubionych, które spisują się doskonale by zrobić ekspresowy makijaż na co dzień oraz make up, na wyjątkowe okazje. Jednak czasem coś nowego wpadnie w moje ręce - właśnie niedawno wpadło, więc się z Wami podzielę kosmetycznymi nowinkami, chociaż wiele z Was może doskonale znać te produkty. Pod jednym z wcześniejszych postów kosmetycznych, kiedy pisałam o paletce cieni MUA , któraś z Was polecała paletkę Sleek, o której już wcześniej wiele dobrego słyszałam, ale nie było mi dane z niej korzystać. Jednak w końcu przyszła pora na ten kosmetyk. Jestem zachwycona! Nadaje się do codziennego makijażu  idealnie, a że to zarówno cienie do powiek i róże do polików w jednym to zajmują niewiele miejsca w kosmetyczce i wszystko jest pod ręką. Doskonale, prawda?
Paletka Sleek MakeUP Eye & Cheek Palette
Paletka zawiera 2 róże do policzków  i 4 cienie do powiek, dostępna jest bodajże w 2 wersjach kolorystycznych. Ja mam Dancing Til Dusk – róże do polików w kolorach Mirrored Pink i Sahara oraz cienie z paletki Au Naturel. Plusem produktu jest opakowanie - nie dość, że ładne to naprawdę trwałe i z lusterkiem. Do paletki dołączone są dwa aplikatory – pędzelek i pacynka, ale nie korzystam z nich, więc nie powiem Wam więcej na ich temat, wolę swoje sprawdzone pędzle, bo tymi dodatkami nie potrafię zrobić nic. Największym plusem  kosmetyku jest pigmentacja! Słyszałam o tym, że jest świetna, ale nie sądziłam, że aż tak, więc po nałożeniu różu, ceglastego koloru Sahara, sama się zdziwiłam! Naprawdę trzeba używać tego kosmetyku z umiarem, bo nakładają się świetnie. Poza tym kolory idealne do make upu na co dzień, właściwie dla każdego. Minusów nie znalazłam...

niedziela, 26 lutego 2017

Piła Się Nosi - Chusty Piła i Okolice

Jeśli jeszcze nas nie znacie to żałujcie, ale nic straconego... drzwi wiecznie otwarte na oścież! Grupa na Facebooku stale rośnie w siłę, a na spotkaniach ciągle przybywa noszących rodziców, szczęśliwych dzieciaków i pięknych chust. Może niedługo dołączysz do naszego grona? Grupa Piła Się Nosi powstała w lipcu 2016 roku z inicjatywy Karoliny, autorki bloga Śmieszkowo, głównie po to by propagować prawidłowe noszenie dzieci w chustach i nosidłach. Jesteśmy po to, by wspierać i móc wymieniać się doświadczeniami, a przy okazji macać nowe, cudne chusty i nosidła. Na co dzień funkcjonujemy w wirtualnym świecie, ale raz w miesiącu spotykamy się podczas pilskich macanek. W marcu odbędzie się już #10 takie spotkanie, a to dopiero początki... bo wszyscy uwielbiają takie rodzinne, pełne miłości i pozytywnej atmosfery spotkania przy kawie i dobrym cieście. Do tej pory gościliśmy w pilskiej kawiarni Public Cafe, ale obawiam się, że nasze coraz bardziej mobilne potomstwo wkrótce rozniesie lokal, więc całe szczęście, że idzie wiosna i aura będzie sprzyjała spotkaniom plenerowym! Poza cyklicznymi macankami, bo taką nazwę noszą nasze spotkania, na których możemy pomacać chusty, pogadać o noszeniu i życiu, staramy się wykorzystać dobrze nasze wolne ręce pomagając innym. W grudniu zeszłego roku odbyła się chustowa zbiórka żywności, podczas której pilanie mieli okazję poznać nas, dotknąć chust i pogadać o noszeniu, a przy tym zebrane produkty pomogły potrzebującym spędzić święta radośniej i z pełnymi brzuchami. To nie ostatnia taka akcja, będzie działo się dużo więcej...

sobota, 25 lutego 2017

Cała prawda o kobietach


Nie ma co mydlić oczu i owijać w bawełnę. Chciałam znaleźć jedno określenie, które doskonale odda sytuację, ale kończąc zdanie "Kobiety są..." zbyt długo wahałam się pomiędzy: głupie a wkurwiające. Wiem, że to niesympatyczne mówić o kimkolwiek, że jest głupi, zresztą drugie słowo też średnio przystoi, ale czasem to jedyne trafne określenia, nie oszukujmy się. Generalnie przykro mi to mówić, bo sama jestem kobietą. Chciałabym móc powiedzieć, że jesteśmy niesamowite, mądre, piękne i wszystko za co w życiu się zabierzemy, wychodzi nam idealnie. Znam wiele takich kobiet, ale jednak znam też wiele takich, które są tego totalnym zaprzeczeniem...

Zawsze wolałam facetów. Konkretnych, z krwi i kości, dobrych kumpli. Oni wiedzą o co im w życiu chodzi, powiedzą wprost, jak trzeba to dadzą sobie wzajemnie po ryju i po sprawie. A tak się składa, że odkąd zostałam mamą Tadeusza to przebywam głównie w babskim gronie - gronie kobiet, najczęściej innych matek. Nie omijają mnie również pogawędki - a może od razu warto użyć słowa: gównoburze - na forach internetowych czy blogach. Nie chcę szufladkować, nie lubię tego robić i uważam, że często bywa to krzywdzące... ale jednocześnie nie można być bezkrytycznym, kiedy sami takie szuflady tworzymy.  Wybaczcie jeśli kogoś tym uraziłam, ale to niestety prawda, której trzeba spojrzeć prosto w oczy...

czwartek, 12 stycznia 2017

Najlepszy czas na dziecko

Najlepszy czas na dziecko to... otóż nie ma takiego czasu. Nie chcę pisać o gotowości organizmu kobiety do zajścia w ciążę ani rozważać, na jaki wiek w życiu kobiety przypada szczyt płodności a kiedy owa płodność jest mniejsza, czy w jakim wieku statystycznie kobiety najgorzej znoszą ciążę. Chcę skupić się na czasie, w którym decydujemy się na dziecko, tak ogólnie...
 
Naszło mnie na takie przemyślenia między innymi dlatego, że na jakimś forum przeczytałam dyskusję na temat nieważne jaki, w którym jedna z kobiet biorących udział w wymianie zdań podsumowała postawę innej hasłem: Tak to jest jak dzieci rodzą dzieci. Pewnie miałabym to gdzieś, gdyby nie fakt, że owa kobieta, której przypięto łatkę "dziecka" jest moją rówieśniczką, która została mamą mając 21 czy 22 lata. Druga z nich to matka, która pierwsze dziecko urodziła po trzydziestce twierdząc, że jest odpowiedzialniejsza, dojrzalsza i dużo bardziej świadoma macierzyństwa niż młodsze kobiety... i właśnie tutaj zagotowało się we mnie nieco - jak zwykle, kiedy czytam dyskusje na forach.