sobota, 28 lutego 2015

Co-sleeping, a spanie w łóżeczku

Co-sleeping ma mnóstwo zwolenników i pewnie równie wielu rodziców sprzeciwia się zwyczajowi spania z niemowlakiem w jednym łóżku. Podejrzewam, że każda osoba spodziewająca się dziecka wyobraża sobie jak będzie wyglądał rytuał usypiania, czego absolutnie nie może zabraknąć, a co jest niedozwolone. Każdy rodzic zadaje sobie kluczowe pytania dotyczące przestrzeni sypialnej dziecka. Alternatywy są trzy - dziecko śpi z rodzicami w jednym łóżka, dziecko śpi we własnym łóżeczku, ale w tym samym pokoju co rodzice lub dziecko śpi we własnym łóżeczku, stojącym w innym pokoju, niż łóżko rodziców. Gdybym była samotną matką, zdecydowanie wybrałabym spanie z dzieckiem. I wiem, że Tata Tadeusza zrobiłby dokładnie to samo będąc samotnym ojcem. Jednak nie jesteśmy samotnymi rodzicami, jest nas dwoje i to zmienia postać rzeczy - w takiej sytuacji, musimy obrać wspólny front i tu już codzienne spanie z niemowlakiem nie wchodzi w grę. Ważne, by podjąć decyzję razem, by wszyscy byli szczęśliwi. Pamiętając o tym, że noworodek przystosuje się do każdej sytuacji.

czwartek, 19 lutego 2015

Na nowego posta trzeba będzie zaczekać...


Matka nie zdała wszystkich egzaminów w sesji, chociaż Tadeusz pomagał się uczyć.
Sesja poprawkowa lada dzień, więc usiłujemy uczyć się i pisać pracę licencjacką.
Na nowego posta musicie cierpliwie poczekać...


sobota, 7 lutego 2015

5. miesiąc z życia Tadzia

Piąty miesiąc z życia Tadzia to dla nas bardzo radosny czas, pełen głośnego śmiechu. Kiedy już raz się go usłyszy, chciałoby się, żeby rozbrzmiewał ciągle. Problem w tym, że to co śmieszyło godzinę temu, teraz nie bawi wcale, a coś co teraz jest przezabawne, jutro nie koniecznie będzie wywoływało chociażby nikły uśmiech. Poza tym Tadeusz zrobił się coraz bardziej absorbujący. Potrafi chwilę bawić się sam pakując coś do buzi i około 20 minut wytrzymuje na macie edukacyjnej - do której przekonał się dopiero w tym miesiącu - bez asysty. Jednak najlepiej jest bawić się z kimś - niech będzie kolorowo, dużo ruchu i dźwięku, można pogaworzyć. Z tatą polatać, a mama pomacha zabawkami przed nosem i dzień minie...
  

wtorek, 3 lutego 2015

Historia wychodnego - ojciec sam z dzieckiem

Naprawdę sam zostajesz z Tadziem?!  - To pytanie Tata Tadeusza usłyszał nie raz. Nie musiał zastanawiać się nad odpowiedzią, ona jest prosta i oczywista. Naprawdę, to mój syn.
 
Dlaczego kogokolwiek to dziwi? Dlaczego w naszym społeczeństwie fakt, że dziecko zostaje z ojcem urasta do rangi wielkiego wydarzenia? Dlaczego natomiast nikogo nie dziwi, że dziecko zostało z matką i nikt nie pyta jak ona sobie radzi? Wychodzi się z założenia, że matka radzi sobie świetnie. Musi sobie radzić, bo jak sobie nie radzi, to co to za matka... Natomiast ojciec ma prawo obawiać się czegoś, czegoś nie potrafić a nawet ma prawo nie chcieć, chociaż matki nikt nie pyta czy ona chce.

Czyż nie? Pobawmy się w skojarzenia.Ojciec sam z dzieckiem w domu kojarzy się z...
- paniką w oczach, kiedy zamykają się drzwi mieszkania, a matka znika po przeciwnej ich stronie
- milionem połączeń wychodzących do matki i jeszcze większą paniką, gdy ta nie odbiera
- matką słyszącą błagalny krzyk wracaj i co gorsze, nie jest to jej wyobraźnia, ale mąż wołający z 8 piętra
- pytaniami typu Rzepy w pampersie powinny być z tyłu? To dziecko je tylko mleko, naprawdę?
- bałaganem, który daje wrażenie, że huragan przeszedł przez mieszkanie
- dzieckiem na pewno głodnym, brudnym i w body ubranych na lewą stronę, tyłem na przód
- pretensjami i wyrzutami robionymi matce, która śmiała wyjść bez dziecka