niedziela, 28 grudnia 2014

Pierwsze święta we troje

Tegoroczne Boże Narodzenie to nasze pierwsze święta we troje.
Spędzone poza domem, u naszych rodziców, dziadków Tadzia. Wigilia w obu domach. Moja mama w tym roku oszczędnie składa wszystkim życzenia Zdrowia, zdrowi i jeszcze raz zdrowia... Co wywołało gromki śmiech. W zeszłym roku narzeczonemu życzyła dzieci - a w tym on trzyma na rękach syna.
Świąteczne życzenia naprawdę mają moc! 
Noce spędzamy jednak w swoim domu, w swoich łóżkach - Tadziu bardzo tego potrzebował. Święta okazały się męczące dla małego człowieka. Za dużo rzeczy działo się w tak krótkim czasie.
Dla naszego syna świąteczny czas to przede wszystkim mnóstwo bodźców na raz! Dużo ludzi w jednym miejscu - wszyscy biorą na ręce, zaczepiają, rozmawiają i ukochują. Na początku to wszystko bawi i cieszy, potem przychodzi czas bycia gnuśnym i zmęczonym - tata ratuje, pora drzemki.

Po pierwsze dla Tadzia święta to czas by ubrać eleganckie, świąteczne wdzianko, które od długiego czasu czekało w szafie i spędzało sen z powiek matki czy na pewno w grudniu to będzie na niego dobre - białe body z kołnierzykiem i schludny pulower, a do tego skarpety z reniferem! W kolejne dni bodziaki z krawatem, spodnie w renifery i świąteczne skarpety.
Takie okazjonalne ubranie dla niemowlaka to niestety ubranie na raz. Zaraz po świętach przyjdzie nam schować je do szafy, a za rok będzie za małe. Jednak taki odświętny dzieciak wygląda rewelacyjnie!

Świąteczny Tadziu i ciocia Śnieżynka
Po drugie święta to stół pełen pyszności, których Tadziu nie mógł tknąć. Pierogi, barszcz, paszteciki, karp, sałatki i słodkości... a Tadziu ze swoim cyckiem, na swoim mleku. Co prawda kto ze sobą nosi, nikogo nie prosi. Mama zjadła wszystkiego po trochu, by przemycić w mleku co nieco.
Nie mogę doczekać się następnych świąt, kiedy będzie można poczęstować małego człowieka czymś typowo świątecznym!

Po trzecie choinka w tym roku nie budziła większych emocji. Podobała się i przyciągała uwagę ze względu na świecące lampki i kolorowe bombki, ale nic poza tym.
Czekam na następne święta, kiedy małe rączki pomogą nie tylko w ubieraniu owej choinki i pieczeniu pierników, ale także chętnie będą gałganić i zrzucać ozdoby z drzewka. Za rok może nawet szopka w kościele będzie robiła wrażenie!

Po czwarte prezenty. Nie wiadomo co podarować niemowlakowi, bo list do Mikołaja nie został napisany, a skąd ten biedny, poczciwy święty ma wiedzieć co współczesne niemowlaki cieszy najbardziej.
Dostaliśmy gumowe zabawki do kąpieli, grzechotko-gryzaki, ubranka, śliniaki - na hektolitry śliny, których nadejście wyczuwam niebawem, a poza tym pierwszy samochodzik!
Dla rodziców chusta do noszenia małego człowieka - koniecznie musimy opanować sposoby wiązania!

Taaaki jestem elegancki. Mam pulower z reniferem!
Po piąte. Święta, święta i po świętach...
Trzeba zaczekać na następne, które na pewno będą dla Tadzia bardziej emocjonujące, niż tegoroczne!
Póki co pozwalamy mu wyspać się i zregenerować siły po trzech, pełnych emocji dniach!

środa, 24 grudnia 2014

Spokojnych świąt Bożego Narodzenia

Brzuchacze składają najserdeczniejsze życzenia,
aby święta były błogosławionym czasem spokoju, radości i rodzinnego ciepła!
Wiary, nadziei, a przede wszystkim miłości.


sobota, 20 grudnia 2014

Pakowanie szpitalnej torby

Tadziu jest z nami na świecie od 104 dni, ale gotowa na przyjście byłam wcześniej, torbę do szpitala pakowałam jakoś w ósmym miesiącu. Uważam, że to ważna sprawa, toteż cofam się pamięcią do tych pięknych sierpniowych dni, kiedy próbowałam zaczerpnąć zewsząd informacji o tym co jeszcze będzie potrzebne w szpitalu?
Rzekomo na stronach internetowych wielu szpitali znaleźć można listę niezbędnych rzeczy, ja takowej nie znalazłam. Warto jednak sprawdzić, bowiem co szpital to inne wymagania. Ja urodziłam Tadeusza w Pile.
Zacznę od tego, że naprawdę warto mieć wszystko spakowane wcześniej, by uniknąć paniki. Ja dzięki temu, że torby stały gotowe, mogłam spać spokojnie. Wiedziałam, że w razie potrzeby narzeczony wie co trzeba zabrać. I w drogę... W ten sposób można uniknąć haseł typu: Kochanie spakuj klapki, tak w szafce w przedpokoju, nie te, te drugie. Tak, jeszcze kosmetyczka, ale nie ta, weź inną, albo nie tamtą. I wiesz co, jeszcze koszula, ta albo tamta albo obie, nie ta, ta jest za mała.... i tak, aż wszystko będzie gotowe!

poniedziałek, 15 grudnia 2014

Strzeżonego Pan Bóg strzeże

Świat dla dziecka jest wielki i nieznany, a czasem przez to może być również niebezpieczny. Zagrożenia podzielę na 3 podstawowe grupy. Po pierwsze zagrożenia domowe, na przykład narożniki, o które można rozbić głowę czy schody, z których można spaść. Sklepy oferują zaślepki do gniazdek, zaczepy na drzwi, które sprawiają, że nie przytrzaśniemy paluchów czy bramki blokujące wyjście z pokoju et cetera. Wybór gadżetów w kategorii bezpieczeństwo jest spory. Warto zminimalizować ryzyko domowej afery.
Druga grupa to zagrożenia społeczne, na które przyjdzie czas, kiedy wypuścimy nasze pociechy pierwszy raz spod matczynych skrzydeł. Zawsze znajdzie się ktoś komu nie będzie pasowało, że masz niedowagę, nadwagę, rude włosy, zielone buty czy pieprzyk na poliku czy skośne oczy. Dorosły w takiej sytuacji może pokazać środkowy palec, ale dziecku trzeba wytłumaczyć, że to nie stanowi najmniejszego problemu. Nie mówiąc już o problemie pedofilii, nauczycielach, którzy minęli się z powołaniem czy handlarzach narządami. To też niestety zagrożenia z grupy drugiej, do jednego wora. I trzecia grupa, na której dziś chcę się skupić - zagrożenia przestrzeni miejskiej.

Nigdy nie wiadomo, gdzie czyha niebezpieczeństwo!
A z zagrożeniami jest tak, że najlepiej ich unikać!

piątek, 12 grudnia 2014

Karmienie piersią - fenomen kobiecego ciała

Karmienie piersią jest najbardziej naturalnym sposobem żywienia noworodków. Wszystkie mądre książki i czasopisma dla rodziców mówią o zbawiennym wpływie karmienia piersią na rozwój dzieci. Wypowiadają się logopedzi, pediatrzy i wszechwiedzące matki na forach. O tym, że mleko ma mnóstwo składników odżywczych i substancji odpornościowych wiadomo w zasadzie od zawsze. Nie chcę opowiadać się po żadnej stronie konfliktu - karmienie piersią vs mleko modyfikowane. Kiedy tylko taki temat pojawia się wśród matek, te mało oczu sobie nie wydrapią, bo każda ma swoje racje, których broni za wszelką cenę. Niech tak zostanie. Nie potępiam, nie oceniam, nie namawiam. Ja opowiem tylko o tym co sama obserwuję, czego doświadczam i czym jestem zafascynowana, a co Tadeusz uwielbia i mu służy.

niedziela, 7 grudnia 2014

3. miesiąc z życia Tadzia

Za nami trzeci miesiąc z życia Tadzia, a w nim kolejny skok rozwojowy, 11-12 tygodnia. U nas bardziej jedenastego. Standardowo podczas takiego skoku Tedi mało śpi za dnia i jest wiecznie głodny. Mógłby zjeść konia z kopytami albo cycka z całą matką. W nocy jednak przesypia całe 6 godzin dając rodzicom odpocząć i nabrać sił na kolejny dzień. Kochany!

Faktycznie - tak jak to mówią mądre książki o rozwoju dzieci - Tadziu po skończeniu 3 miesiąca życia zdobywa nowe umiejętności, przypisane dla tego właśnie skoku rozwojowego.
Stale robi bąble ze śliny i pakuje do buzi to co ma pod ręką - czyli najczęściej własną pięść.
Odwraca głowę śledząc nasze ruchy i wodzi wzrokiem za przedmiotami, szczególnie tymi, które świecą. Chętnie łapie w dłoń materiały i coraz częściej lekkie zabawki. I przede wszystkim wydaje dźwięki, coraz głośniej i częściej. Duuuużo dźwięków. I rodzice też muszą głużyć, piszczeć, gadać o wszystkim i niczym, śpiewać, a wtedy dzieciak jest w siódmym niebie. Jego ruchy są coraz bardziej skoordynowane, zauważa ręce i stara się nad nimi zapanować. Poznaje nas i sam nawiązuje kontakt. Zdecydowanie mniej interesuje go topografia sufitu i aż prosi się, żeby poświęcić mu więcej czasu na zabawę!


sobota, 6 grudnia 2014

Czego to ludzie nie wymyślą - gadżety dla dzieci

Oszalałam! Nadal nie mogę uwierzyć, że ludzie wpadają na takie pomysły. A może inaczej... wierzę, że komuś przyszło to do głowy, ale że ktoś zainwestował w wykonanie, wierząc, że takie produkty można sprzedać? I jeszcze jedno podstawowe pytanie - Kto to kupuje?!  
Na to pytanie usłyszałam odpowiedź od narzeczonego - Jak to kto, tatusiowie.

Pomyślałam, że gdyby niemowlak miał ubranko z mikrofibry to przy pełzaniu po podłodze, mógłby froterować panele. Rozbawiło mnie to, po czym uznałam, że ameryki na pewno nie odkryłam. Jeszcze zanim byłam w ciąży widziałam w internecie różne gadżety, które są (nie)zbędne, kiedy ma się dziecko. Między innymi urządzenie WhyCry, które informuje dlaczego niemowlak płacze lub specjalny stojak na słoiczki, który ma ułatwiać szukanie odpowiedniego smaku obiadku. Poza tym specjalne podróżne woreczki na śmieci, jakby nie można było wrzucić ogryzki do zwykłej jednorazówki i dywaniki łazienkowe zmieniające kolor podczas kontaktu z wodą. Śliniak z rysunkiem pasa startowego, a w komplecie łyżka, której rękojeść imituje samolot. Takich gadżetów, mniej lub bardziej potrzebnych, na rynku jest mnóstwo.
Dlaczego więc body z mopem nie miałyby istnieć? Hasło wpisane w wyszukiwarkę i oto widnieje na monitorze radosny niemowlak w ubranku, które jest jednocześnie mopem! Ktoś mnie ubiegł.
Postanowiłam więc poszukać więcej takich supergadżetów, bez których ani rusz! 

piątek, 5 grudnia 2014

Mama to również zadbana kobieta

W internecie mnożą się hasła: jak dobrze wyglądać mając dziecko, co zrobić by być atrakcyjną mamą, jak dbać o siebie mając dzieci i wiele innych o podobnej tematyce... czytając to, zupełnie nie rozumiem. Przede wszystkim zadaję sobie kluczowe pytanie o to, dlaczego posiadanie dziecka stoi na przeszkodzie dbaniu o siebie? Domyślam się, że chodzi o to, że niemowlak zmienia nasze życie i narodziny dziecka są swego rodzaju momentem przełomowym. Ciężko zebrać się w sobie, trzeba przyzwyczaić się do zmian, przystosować do nowego rytmu funkcjonowania... Momentów przełomowych w życiu jest jednak dużo więcej. Dlaczego nie zastanawiamy się: jak dbać o siebie po ślubie albo czy mając męża można być atrakcyjną? Dlaczego nikt nie pyta: Zaczęłam pracę odpowiadającą mojemu wykształceniu czy nadal mogę być zadbana? lub Zdechł mi chomik, czy powinnam wyrzucić tusz do rzęs?

Życie wygląda tak, że bawimy się beztrosko, dorastamy, uczymy się, pracujemy, zakładamy rodziny i rodzimy dzieci... toteż gdyby każdy z tych etapów odciskał na nas swe piętno zmuszając nas do rezygnacji z czegoś i zaniedbywania siebie to prawdopodobnie rodzenia dzieci mogłybyśmy nie dożyć, a co tu mówić o ich wychowaniu. Ach! Dzieci naprawdę nie przeszkadzają w niczym, a na pewno nie w dbaniu o siebie!
 

sobota, 29 listopada 2014

Nie róbmy z dziecka głupka, czyli o komunikowaniu się z niemowlakiem

Zacznijmy od tego, że niemowlak nie mówi. Z jednego prostego powodu - nie potrafi. Jednak od chwili narodzin potrafi się komunikować.W tym celu wykorzystuje płacz, krzyk, uśmiech, następnie głuży i gaworzy. Na pierwsze dziecięce słowa przyjdzie pora, około pierwszego roku życia.
Dorośli na opanowanie sztuki mówienia, mieli sporo czasu, więc niech tę umiejętność wykorzystują.
Kiedy dziecko zaczyna płakać, by na przykład zakomunikować jestem głodny nie musimy odpowiadać mu płaczem, możemy użyć słów zaraz dostaniesz mleczko, tata już szykuje butelkę. Dziecko co prawda nie zrozumie, ale usłyszy ton głosu, wyczuje nastrój. Komunikacja udana!

Wiadomo, że kiedy dziecko zaczyna głużyć, na swoje pierwsze aaaa, auuooo oczekuje odpowiedzi. Możemy mówić do niego normalnie lub odpowiedzieć podobnym aaaa, auuuooo, które dla dziecka będzie podtrzymaniem dialogu i zachętą do dalszego wydawania dźwięków.

środa, 26 listopada 2014

Coraz bliżej święta. Prezentów moc, czyli jak wybrać idealną zabawkę dla niewłasnego dziecka

Korzystając z uprzejmości Brzuchaczy i sprzyjających warunków czasowych - zbliżających się świąt Bożego Narodzenia zapragnęłam podzielić się pomysłami na prezenty dla maluchów. Ważne - nie naszych.
Przed kilkoma dniami, będąc na zakupach zauważyłam wraz z moim partnerem, że w sklepach dostępne jest całe mnóstwo zabawek elektronicznych, grających, świecących, mówiących, śpiewających i innych –ących, w tym wyjących, które stały się inspiracją szatańskiego planu.

Zacznijmy od początku. Jak dobrać zabawkę dla dziecka?
Jako szanujący się pedagog oczywiście zrobię ukłon w stronę Piageta i jego teorii rozwojowych dziecka - zaproponuję mu zabawkę zgodną z jego możliwościami poznawczymi, wiekiem i budzącym się zainteresowaniem światem. Jak Piaget to też Wygotsky i strefa najbliższego rozwoju – wybiorę coś nieco trudniejszego dla dziecka, żeby zmusić go do rozwijania nowych umiejętności i doświadczania nowych bodźców. Tym tropem niemowlaki do kilkulatków otrzymają prezent wpływający na rozwój wzrokowy, słuchowy i motoryczny, a także dający możliwość naśladowania postaw i wzorów wspomagających rozumienie świata.
Nic dziwnego w tej teorii, ale idźmy dalej… Co lubi małe dziecko? Lubi jak jest kolorowo, gra, świeci, rusza się. Bingo! Taki będzie prezent. Po odkryciu kilku zabawek  idealnych wraz z partnerem, z bólem serca żałowaliśmy, że Tadzio jest jeszcze taki mały. Chętnie kupilibyśmy mu sporo takich wspaniałych podarków. Pocieszamy się jednak, że urośnie i wtedy można sprawiać mu prezenty z okazji i bez okazji, a że od urodzin do świąt ma niecałe 4 miesiące, więc nim się znudzi, dostanie nowy podarek.

wtorek, 25 listopada 2014

Nagroda Nobla dla rodziców samotnie wychowujących dzieci

Niemowlaki nie zdają sobie sprawy z tego, że dorośli funkcjonują zgoła inaczej niż one same. Nie wiedzą, że rodzice czasem muszą skorzystać z toalety, bo nie noszą pampersów. Nie wiedzą, że trzeba ugotować obiad, bo za dorosłymi nie chodzi cycek ani butelka, które na zawołanie zaspokoją głód. Jeśli obiad już uda się ugotować to potrzeba jeszcze chwili czasu, żeby go zjeść. Niemowlaki nie wiedzą też, że czasem trzeba sprzątać, prać, prasować. A nawet jeśli im o tym wszystkim powiesz, to pewnie uznają, że kłamiesz albo żartujesz.

Wiadomo, że wszystkie obowiązki można pogodzić z wychowaniem dziecka. Można pogodzić zajmowanie się domem z zajmowaniem się dzieckiem. Ba, nawet pracę zawodową można pogodzić z zajmowaniem się domem i wychowywaniem dzieci. Samemu można góry przenosić, ale razem jest dużo prościej. Dlatego pomyślałam, że nagrodę powinni dostać rodzice, którzy samotnie wychowują dzieciPomijając już fakt, że samo wychowanie - czy we dwoje czy w pojedynkę - to ciężki kawałek chleba.

niedziela, 23 listopada 2014

Prawo do płaczu - walka ze stereotypami

Na co dzień sporo słyszy się o stereotypach związanych z płcią i o tym, że trzeba dążyć do równouprawnienia. Gówno prawda, że tak brzydko się wyrażę. Daleko mi do bycia feministką, w nosie mam walkę o parytety. Nie chciałabym zostać górnikiem i wolę, jak mężczyzna całuje mnie w dłoń, zamiast klepać po plecach. Bardzo bawią mnie żarty w stylu "Dlaczego kobiety mają małe stopy? - Żeby stały bliżej zlewu" i odczuwam ulgę widząc, że mój mężczyzna nie nosi rurek, które opinają mu genitalia. To w skrócie.

A dłużej będzie o tym, że równouprawnienie w przypadku dzieci, przynajmniej w jednej kwestii jest konieczne. W tej jednej kwestii dziecko ma być dzieckiem - a dziecko ma prawo do płaczu. Zgodzę się z tym, żeby córki ubierać na różowo, a synów na niebiesko vel obie płci uniwersalnie we wszystkie kolory tęczy, choć tęcza ostatnimi czasy jednak kiepsko się kojarzy. Nie kupiłabym w prezencie chłopcu lalki, ani dziewczynce zestawu majsterkowicza. Chłopcy są od tego, żeby skakać po drzewach i robić wyścigi resorakami, a dziewczynki chętnie bawią się w dom naśladując własne matki. Jednak w kwestii emocji powinni stać łeb w łeb, powinni mieć prawo do dysponowania jednakową pulą uczuć i jednakowych zachowań pod wpływem emocji.

czwartek, 20 listopada 2014

Moje ciało w kształcie mamy

Niedawno przy porannej kawie i karmieniu piersią na jednym z blogów, na które regularnie zaglądam zobaczyłam hasło "moje ciało ma kształt mamy" - bawi mnie ono niesamowicie i do tamtego dnia, ze wszystkich kształtów na świecie, najbardziej lubię kształt mamy. Nawet pomyślałam - w związku z tym, że idą święta - że można by robić pierniki w kształcie mamy. Posypywać je kolorową, cukrową posypką i smakowałyby najlepiej ze wszystkich.

Kształt mamy - ciało i zmiany, na które w ciąży i po porodzie trzeba się psychicznie nastawić, a których nie sposób uniknąć...

poniedziałek, 10 listopada 2014

Miejsca publiczne (nie)przystosowane dla matek z dziećmi

W ciąży walczysz o miejsce w pociągu vel tramwaju, marzysz o tym, by ktoś pomógł nieść siatki albo przepuścił w kolejce do kasy. Potem rodzisz i łudzisz się, że bez brzucha będzie prościej. Jednak okazuje się - eureka! - że dziecko przez najbliższy rok nie będzie samodzielnie chodziło i trzeba zabrać ze sobą wózek. Wtedy zaczynają się schody. Dosłownie i w przenośni.

Na temat komunikacji miejskiej się nie wypowiadam, ponieważ nie miałam jeszcze przyjemności przemieszczać się nią z wózkiem. Przypuszczam, że problemu nie stanowią niskopodwoziowe autobusy, gorzej może być z wysokimi tramwajami. Wózki nie są bowiem takie lekkie, jakby się wydawało i jak zapewniają producenci. Wniesienie ich gdziekolwiek z kilku bądź kilkunastokilogramową "zawartością" nie jest proste, łatwe i przyjemne.

piątek, 7 listopada 2014

2. miesiąc z życia Tadzia

Drugi miesiąc to pierwsze rozłąki z rodzicami, przede wszystkim z mamą.
Rozpoczął się rok akademicki i musiałam wyruszyć na uczelnię. Pierwszą podróż odbyliśmy we troje, jednak nie zawsze możemy sobie na to pozwolić. Później wyruszyłam sama, a Tedi został z tatą w domu.
Pierwszej nocy przed wyjazdem był niespokojny. Dziecko faktycznie szybko wyczuwa co się święci i udziela mu się nasz niepokój. Moi mężczyźni poradzili sobie świetnie, w co z resztą nie wątpiłam ani przez chwilę. Trzeba jednak przyznać, że butelka mleka to nie mamina pierś, choć zawartość ta sama.
Jedzenie z użyciem substytutów cycka odbywa się z lekkim bólem serca. Tadziu zostaje także z samą babcią. Nie sprawia kłopotów, nadal jest zadowolonym dzieciakiem. I dobrze, bo jeszcze nie jedno takie rozstanie przed nami.


czwartek, 30 października 2014

Ustępowanie pierwszeństwa

Myśl o napisaniu tego posta przyszła mi do głowy, kiedy do pociągu, którym wracałam do domu, wsiadła kobieta z brzuszkiem. Już chciałam ustąpić jej miejsca, ale okazało się, że w przedziale było jeszcze jedno, ostatnie wolne. Całą ciążę przemierzałam pociągiem trasę Piła - Bydgoszcz, dwa razy tygodniowo. Potem wsiadałam w tramwaj czy autobus. Stąd wiem, jak to jest podróżować z dodatkowym obciążeniem w postaci zaawansowanej ciąży. Zastanawiałam się czy komuś poza mną przyszło do głowy żeby ruszyć tyłek i ustąpić miejsca? Z własnego doświadczenia muszę ze smutkiem stwierdzić, że bywa z tym różnie... ale czasem nie ma co się dziwić.

czwartek, 23 października 2014

Brzuchacz bez brzucha, czyli pustka po porodzie

Zdaję sobie doskonale sprawę z tego, że każdy człowiek odbiera wszystko po swojemu i nie można stworzyć jednakowego dla całego społeczeństwa, uniwersalnego pakietu uczuć, emocji i zachowań towarzyszących ludziom w danej sytuacji. Inaczej niż ja czujesz się podczas biegania, chociaż ogólnie mówi się, że wysiłek fizyczny uszczęśliwia i daje poczucie spełnienia. Tak samo będzie z ciążą czy rodzicielstwem, bo ogólnie mówi się, że wiąże się z euforią. A bywa różnie. I wpływ ma na to wiele czynników, bo chociażby płeć czy charakter, a także nastawienie do życia.
Właśnie dlatego nigdy nie wiadomo czego właściwie się spodziewać... niespodzianka!
Jak będzie przebiegała ciąża, a potem poród i czy poradzimy sobie z wahaniami nastrojów, a później z wychowaniem dziecka?


czwartek, 16 października 2014

Zabobony - czy na pewno żyjemy w XXI wieku?

W czasie kiedy byłam brzuchaczem na blogu pojawił się post dotyczący ciążowych zabobonów. Już wtedy byłam zaskoczona tym, że w XXI wieku ludzie nadal wierzą w gusła.
Przesądy dotyczące ciąży były przezabawne, teraz doszukałam się takich, które dotyczą niemowlaków i karmienia piersią. Niektóre bawią mnie równie mocno, inne nie bawią wcale. "Mądrości ludowe" miały rację bytu, kiedy ludzie nie byli wykształceni, przekazywali sobie informacje wyssane z palca i żyli nimi, bo nikt tych wiadomości nie weryfikował. Jednak kiedy w dzisiejszych czasach czytam na forum dla rodziców, że "od karmienia piersią dostaje się raka, bo dziecko gryzie sutki" to naprawdę gorzko płaczę nad ludzką głupotą...

wtorek, 7 października 2014

1. miesiąc z życia Tadzia

Narodziny dziecka to przełomowy moment w naszym życiu. To również czas stawiania pierwszych kroków w roli rodziców. Początki są trudne, ale także niesamowite. Każdego dnia staramy się zatrzymywać chwile na fotografiach, doskonale zdając sobie sprawę z tego, że czas, który teraz przemija nigdy nie wróci.

Pierwszy miesiąc to niewątpliwie czas obserwowania zmian w życiu małego człowieka. Przyglądanie się temu jak rośnie i zaczyna poznawać świat. To zauważanie drobnych, pozornie nieistotnych, a jednocześnie wielkich dokonań, których z każdym dniem będzie więcej.
W ciągu dwóch tygodni od porodu Tadziu przybrał na wadze 700 gramów, co można bez problemu dostrzec na jego niewielkim ciałku. Drugi podbródek, oponki pojawiające się na udach, kostkach i nadgarstkach nadają uroku! Kolejne ważenie podczas wizyty u lekarza rodzinnego w 6 tygodniu.
Na dodatek - co typowe dla niemowlaka - przepięknie pachnie małym dzieckiem, a po kąpieli także oliwką.


czwartek, 2 października 2014

Pierwsze refleksje matki

Po trzech dniach od porodu, okazało się, że z nami-brzuchaczami wszystko w porządku i możemy wyjść ze szpitala. W domu rozpoczęła się nasza nowa, piękna historia we troje.

Muszę przyznać, że pojawienie się w domu noworodka to (nie)mała życiowa rewolucja. Bardzo przyjemna, ale jednak wywracająca świat do góry nogami. W czasie ciąży nie myślałam wcale o tym, jak będą wyglądały pierwsze chwile w domu.W szpitalu marzyłam o tym, żeby dostać wypis, zamknąć się we troje w czterech ścianach mieszkania, mieć azyl, delektować się sobą wzajemnie, odpoczywać; mimo że w szpitalu nie mogłam na nic narzekać. Opieka i atmosfera były jak najbardziej sprzyjające.
W domu, zaczęłam... płakać. Dlaczego? Nie wiadomo. Opadły emocje, zrodziły się obawy, skupiłam się na tym, że Tadzik jest taki piękny i ładnie pachnie, narzeczony jest tak blisko. Dotarło do mnie, że już zawsze będziemy odpowiedzialni, za tego małego człowieka.Czułam jak wszystko mnie boli, ale jestem przeszczęśliwa. Nie mam ciążowego, dużego brzucha - nie jestem brzuchaczem, za to mam syna. Mamy syna, na którego czekaliśmy całe dziewięć miesięcy... Jeszcze wiele różnorodnych myśli chodziło mi wtedy po głowie, może to burza hormonów, a może nie. Nie wiadomo.


niedziela, 28 września 2014

Drugie oblicze dziecięcych skarpetek

Dziecięce skarpetki zostały stworzone, co dość oczywiste, z myślą o grzaniu i ochronie dziecięcych, małych stópek. Jednak jak wiele rzeczy mają swoje drugie oblicze i mogą służyć do zupełnie czegoś innego... Dziecięce skarpetki w każdej chwili mogą stać się zapachowym odświeżaczem do szafy!

 

środa, 24 września 2014

Instrukcja obsługi niemowlaka

Instrukcja obsługi dodawana jest do każdego urządzenia i ma pomóc w jego prawidłowym obsługiwaniu. To zbiór zasad ustalających, w jaki sposób należy postępować z danym sprzętem. W szpitalu dostałam książeczkę zdrowia dziecka, będącą jednocześnie wypisem, kartę szczepień i taką, na której zawarte są wszystkie informacje o porodzie i stanie zdrowia dziecka bezpośrednio po narodzinach. Instrukcji obsługi nie było, a szkoda! Dziecko to nie urządzenie, ale instrukcja by się przydała.


sobota, 20 września 2014

Checklist - rodzicielstwo niczym choroba psychiczna

Od blisko dwóch tygodni jesteśmy rodzicami.
Każdego dnia poznajemy naszego małego człowieka, odczytujemy znaki, które nam daje i uczymy się siebie wzajemnie. Zdajemy sobie sprawę z odpowiedzialności, jaką niesie za sobą ta nowa życiowa rola. Bycie rodzicem to nie tylko bezgraniczna miłość i zalewanie czułością, ale opieka, którą trzeba sprawować nad dzieckiem, póki to nie będzie samodzielne. A nasze nie będzie jeszcze przez długi czas...


niedziela, 7 września 2014

Mężczyzna na porodówce - niezbędny!

Czasy się zmieniły. Jeszcze kilkanaście lat temu mężczyźni nie mieli możliwości uczestniczenia w narodzinach dziecka, obowiązywał ich zakaz wstępu na porodówkę. Dziś porody rodzinne są codziennością. Decyzja należy jedynie do przyszłych rodziców.

Już w chwili, kiedy w mojej głowie pojawiły się pierwsze myśli o porodzie byłam przekonana, że obecność narzeczonego  będzie bardzo pomocna i chciałam, żeby w takiej chwili był ze mną. Decyzję pozostawiłam jemu, miał bowiem prawo nie być przekonanym co do słuszności tego pomysłu. Miał prawo do obaw, w końcu to niecodzienna sytuacja. Na szczęście mój mężczyzna podjął decyzję, że podczas porodu będzie przy mnie!

niedziela, 31 sierpnia 2014

39 tydzień - czas ostatnich przygotowań

Do wyznaczonego terminu porodu zostało już tylko 7 dni - ostatnia prosta do celu. Nic nie wskazuje na to, żeby Fasol miał urodzić się wcześniej. I dobrze! Pozostawia nam czas, by dopiąć wszystko na ostatni guzik.Wiele ciężarnych kobiet z niecierpliwością oczekuje chwili, w której maluch przyjdzie na świat. Marzą o tym, by jak najszybciej móc wziąć go na ręce, przytulić, nakarmić, przewinąć... a ja dla odmiany delektuję się noszeniem go w brzuchu! To dziwne? Być może, ale wszystko przed nami, przez długie lata. Nie ma co spieszyć się, skoro i tak przyjdzie nam stawić temu czoła. Za to w brzuchu już nigdy Tadzika nie schowamy.

To ostatnie dni przygotowań i porządków, przeorganizowania świata.
Do każdego ważnego wydarzenia czy spotkania przygotowujemy się, prawda? Pamiętacie swoje pierwsze randki? Ja miałam 15 minut, od chwili wstania z łóżka do momentu wyjścia z domu - taki łaskawy był mój narzeczony! Z porodem jest podobnie... warto zapanować nad tym, czego możemy dopilnować przed pójściem do szpitala. Pewne rzeczy i tak nas zaskoczą, ale dobrze, żeby było ich jak najmniej.
Od kilku dni cały czas dopisuję i wykreślam z listy ważne rzeczy, które chciałabym jeszcze zrobić!

sobota, 30 sierpnia 2014

Moje szczęście

Szczęście to hybryda. Połączenie wielu elementów w całość. Moje szczęście to rutyna, która wbrew wszelkim stereotypom nie jest nudna. Owszem, czasem mam jej dość i chciałabym przed nią uciec, ale w głębi serca wiem, że ona jest dobra. Rutyna to bezpieczeństwo i miłość. Rutyna to pewność, że dziś jest identyczne jak wczoraj, a jutro nie będzie wiele różniło się od poprzedników. Rozumiesz? Rutyna to pewna gwarancja, powtarzalność i możliwość przewidzenia, że... 

poniedziałek, 25 sierpnia 2014

38 tydzień ciąży

Zostały nam 2 tygodnie do planowanego terminu porodu. Myślę, że w tym czasie każda ciężarna kobieta czuje się duża i nieporadna. Ja owszem, szczególnie w nocy, kiedy próbuję przewrócić się z jednego boku na drugi. I kiedy po raz czwarty muszę wstać do łazienki, bo przed snem wypiłam o kubek herbaty za dużo. Noszę ze sobą 15 kilogramów więcej niż przed ciążą - waga podczas ostatniej wizyty u ginekologa pokazała 65 kilogramów, podobno. Z tego Fasol - Tadzik to w tej chwili około 3000g szczęścia. Małemu człowiekowi nie śpieszno jednak na ten świat, umówił się z tatą (męskie sprawy!) na 7 września i nie można go poganiać. Czasem tylko mam wrażenie, że chce wyjść moim prawym boczkiem, bowiem tam notorycznie odczuwam stukanie prawdziwie ludzkiej nogi.

gdzieś tam są stopy
Mam taki widok. Mówią, że gdzieś tam są stopy...

niedziela, 24 sierpnia 2014

"Wierzył chłop w gusła, aż mu dupa uschła..." - zbiór ciążowych zabobonów

Na co dzień, nie zastanawiając się nad tym specjalnie, stykamy się z mnóstwem guseł, zabobonów i przesądów. Jak na XXI wiek przystało. Ostatecznie w dobie samochodów, które same parkują i pralek sterowanych z tabletów, wiara choćby w 7 lat nieszczęścia po zbiciu lustra nie jest niczym nienaturalnym, prawda? Unikanie czarnych kotów przynoszących pecha czy łapanie za guzik po zauważeniu kominiarza to pewne społeczne normy.

Dziś jednak o zabobonach typowo ciążowych. Takie, ze względu na stan, w którym aktualnie się znajduję, są mi szczególnie bliskie. Bawią mnie niesamowicie, bo gdyby sprawdziły się to Tadzik byłby nie tylko rudy i zezowaty, ale także okręcony pępowiną, głupi, a na dodatek miałby krzywe nogi. To nie wszystko, mogłabym tak wymieniać bez końca. Biedne dziecko,  Bogu ducha winne, że ma taką nieodpowiedzialną matkę. 

piątek, 22 sierpnia 2014

Syndrom wicia gniazda!

To prawda, że w III trymestrze ciąży, kobietę dopada potrzeba zaprowadzenia wielkich zmian w swoim otoczeniu. Syndrom wicia gniazda, bo tak nazywane jest to zjawisko, daje się we znaki również mężczyznom. W zasadzie szczególnie im. Co prawda zmiany hormonalne zachodzą w organizmie kobiety, ale to właśnie mężczyźni padają ofiarą całego zamieszania.

Syndrom wicia gniazda to nic innego, jak potrzeba stworzenia przestrzeni dla nowego członka rodziny.
My również jesteśmy w trakcie owego wicia - wczoraj zamówiliśmy meble, na które trzeba zaczekać nawet do 2 tygodni (Fasol-Tadzik może nie wytrzymać tyle w brzuchu, ale pan w sklepie nie bał się myszy, które zjedzą go, jeśli meble nie dotrą do końca tygodnia!). Remont trwa, mój ukochany maluje pokój, a ja złoszczę się, że w całym domu czuć zapach remontu i wszędzie jest tak brudno, chociaż ciągle biegam z mokrą ścierką! On remontuje, ja marudzę. Taki podział obowiązków, ot co. To właśnie dobry przykład na to, że mężczyzn owy syndrom nie omija - ciężko pracują, ponieważ to zazwyczaj kobieta koordynuje działaniami, a facet wykonuje zadania jedno, po drugim. I na dodatek musi wysłuchiwać marudzenia, bo ciągle coś...

poniedziałek, 18 sierpnia 2014

Jestem mamą - co to znaczy?

Nie raz zastanawiałam się nad tym, co właściwie oznacza bycie mamą.
Teoretycznie jestem brzuchatą-mamą i powinnam znać odpowiedź, ale nie jest ona wcale taka prosta! Poza tym, póki co, bardziej niż mamą jestem nosicielką (to ulubione określenie mojego narzeczonego!) dużego brzucha. O byciu mamą jeszcze guzik wiem, za to dużo mi się wydaje...

Z własnego doświadczenia...
Bycie mamą kojarzy mi się z obrazem USG i biciem małego serduszka, które słychać podczas badania. Z wielkim brzuchem, który zmusza do spania na boku. Kopniakami i czkawką małego brzuchacza, których chyba po porodzie będzie mi bardzo brakować. I jeszcze z tym, że mogę być gnuśna i płakać bez powodu, bo niby hormony.

niedziela, 17 sierpnia 2014

37 tydzień - ciąża donoszona

Zakończył się 37 tydzień ciąży, a to oznacza, że Fasol - Tadeusz może chcieć w każdej chwili przyjść na świat. Właściwie już wcześniej mógł chcieć, ale teraz jego decyzja będzie dla niego bezpieczna. Mam jednak nadzieję, że lubi życie w brzuchu i jeszcze chwilę zaczeka, przynajmniej do czasu, kiedy jego pokój będzie przygotowany, wywietrzony, a małe bodziaki poukładane w kostkę w na półkach. I jeszcze chciałabym posprzątać, tak ogólnie w domu, zanim przyjdzie na świat. Niech zaczeka...

Fot. Jagoda Kasznia

sobota, 16 sierpnia 2014

Czego nienawidzą ciężarne kobiety?

Dziś o tym, że istnieją pytania, porady i zachowania, których nienawidzą kobiety w ciąży.
  • Jesteś taka młoda, nie zdążyłaś się wyszaleć
    W moim przypadku "taka młoda" to 21 lat, poza tym nikt nie zapytał mnie czy mam ochotę szaleć. Mam wrażenie, że nikogo nie interesuje to, że roli matki kobieta może czuć się jak ryba w wodzie, bez względu na wiek.
  • I co teraz? Co ze studiami?
    Jak co teraz? Teraz urośnie mi brzuch, bo w środku zaczyna żyć mały człowiek, którego urodzę po 9 miesiącach. A studiować można będąc matką, ot co.
    Skoro student-imprezowicz jest w stanie zdać semestr to dlaczego student-rodzic ma mieć z tym problem? Skoro można przyjść na zajęcia na kacu, można równie dobrze przyjść tam po nieprzespanej nocy wynikającej z macierzyństwa.

piątek, 15 sierpnia 2014

Wsparcie - ciążowy fundament

Muszę przyznać, że wsparcie to słowo klucz, kiedy mowa o ciąży.

Wsparcie jest wtedy, gdy wszystkie bliskie i dalekie osoby pragną przychylić Ci nieba.
Całe życie wiedzieliśmy, że możemy liczyć na rodzinę i przyjaciół. Ciąża jedynie utwierdziła nas w tym przekonaniu. Bliscy są z nami od samego początku, wspierają słowem i czynem, jak tylko mogą. Dostaliśmy w prezencie mnóstwo podarków, które przydadzą się w codziennym funkcjonowaniu z Fasolem - Tadzikiem. Zanim zdążyliśmy zdecydować się na kupno wózka dostaliśmy go w prezencie, podobnie było z laktatorem, kosmetykami dla niemowlaków, elektroniczną nianią i mnóstwem ubranek, których starczyłoby spokojnie dla sześcioraczków! I jeszcze rodzice, za których pomoc chyba nie będziemy w stanie nigdy się odwdzięczyć...

czwartek, 14 sierpnia 2014

Jak to się zaczęło?

Zaczęło się zwyczajnie. Pewnego zimowego poranka zrobiłam test ciążowy. Na wynik czekaliśmy we dwoje wpatrując się w biały, prostokątny kawałek plastiku. To była właściwie formalność, bo zdaje się, że oboje spodziewaliśmy się tego, co chwilę później zobaczyliśmy. Dwie kreski. Niewyraźne, ale jednak dwie. Nigdy nie wiedziałam tak pięknych dwóch kresek. Nie sądziłam, że mogą one budzić w człowieku tyle emocji, skrajnych emocji. Nie trzeba było powtarzać testu, robić go ponownie, a potem trzeci i czwarty raz. Wiedzieliśmy, że wyszedł prawidłowo. Dwie kreski. Minęło jednak trochę czasu zanim na dobre dotarło do mnie, że w moim brzuchu zaczyna rosnąć nowe życie. Bałam się. No, bo wiecie... ciąża to nie tylko rosnący brzuch. To odpowiedzialność za drugiego człowieka.