środa, 25 października 2017

Nie wychowuj lenia...

Przypomniałam sobie czasy wznoszenia toastów za "piękne kobiety i prawdziwych mężczyzn" jakby serio kieliszek trunku miał sprawczą moc. Po tych niezliczonych toastach zostałam matką i zdałam sobie sprawę, że sprawczą moc ma jedynie wychowanie i bycie przykładem dla własnego dziecka. Tego, jak być prawdziwym mężczyzną nie nauczę syna, to już broszka Taty Tadeusza. Jednak zawsze warto dorzucić swoje trzy grosze, żeby jak prawdziwy mężczyzna nie rzucał swoich gaci i skarpet gdzie popadnie - co z przyjemnością robi, oznajmiając potem, że pozostawione przed kąpielą w łazience "orle gniazdo" (czyt. spodnie, majtki i skarpetki zdjęte na raz) to superkula i on właśnie tak lubi. Ja nie lubię... wobec tego chciałabym nauczyć mojego dziecka pewnej odpowiedzialności, sumienności oraz tego wszystkiego, co sprawi, że w życiu po prostu sobie poradzi. I nie chodzi tu tylko o te porzucone gacie - symbol bycia mężczyzną, po prostu ciężko funkcjonować, kiedy ma się dwie lewe ręce.  Mój plan jest prosty - nie wychowam lenia!

Jestem pewna, że nikt nie chce mieć w domu współlokatorów, po których na każdym kroku trzeba sprzątać albo takich, za których trzeba wykonywać powierzone im obowiązki. Jednak żeby mieć takich, którzy zrobią, co do nich należy, trzeba ich tego nauczyć, bo czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci, a czego jaś się nie nauczy, tego jaś nie będzie umiał. Święta prawda, chociaż można mieć wątpliwości... bo kiedy mężczyzna rzuca wyżej wspomniane gacie gdzie popadnie, a jego matka przy niedzielnym obiedzie zarzeka się, że w dzieciństwie był bardzo porządnym dzieckiem i kochał pomagać przy sprzątaniu, to coś tu nie gra. 

Nie mniej jednak dziecko powinno mieć obowiązki domowe, a właściwie naturalnie powinniśmy angażować je w wykonywanie wszelkich obowiązków razem z nami - zanim otrzyma swój przydział zadań do realizowania. Wiadomo, że nie wszystkie czynności będą dla dziecka odpowiednie na każdym etapie rozwoju, więc nie możemy stawiać poprzeczki zbyt wysoko, ale też niedobrze jest pobłażać, więc należałoby realnie oceniać, z czym dziecko sobie poradzi - nawet jeśli czegoś nie lubi, ale wiemy, że potrafi to zrobić, chociażby z naszą małą pomocą. 

Powiedzmy, że trzylatek śmiało może samodzielnie rozebrać się i wrzucić ubrania do kosza na brudy, może również pomóc nam w szykowaniu prania i segregowaniu ubrań, by potem zapakować je do bębna pralki. Nie musi to być wcale przykrym obowiązkiem, ale zabawą połączoną z pracami domowymi - przyjemne z pożytecznym, o ile damy dziecku przykład i nauczymy go tego od małego. Warto pamiętać o tym, żeby wraz z wiekiem wyznaczać dodatkowe obowiązki, naprawdę miło będzie obserwować, że dziecko zdobyło nowe umiejętności i radzi sobie z czymś co wcześniej sprawiało trudność albo o co nie śmieliśmy nawet prosić.

Trzylatek może, a wręcz powinien samodzielnie:
  • dbać o higienę, tj. myć ciało i zęby - oczywiście pod nadzorem, żeby nie okazało się, że resztki budyniu z przedszkola jednak zostały gdzieś we włosach;
  • rozbierać się i wrzucać brudne ubrania do kosza lub szykować sobie czyste ubrania na kolejny dzień;
  • pomóc przy robieniu prania - segregować rzeczy i wrzucać do bębna
  • pomóc w kuchni, tj. wyjąć z szafek potrzebne rzeczy takie jak miskę, wałek do ciasta czy deskę, może mieszać, blendować, miksować czy próbować kroić (czymś co nie pociacha paluchów!) a także zanieść na stół przygotowane potrawy (byle niegorące!), najwyżej gdzieś w połowie trasy trzeba będzie zetrzeć część kakao z podłogi - co również będzie potrafiło zrobić samo;
  • ścierać kurze
  • układać rzeczy na swoim miejscu - szczególnie swoje skarby, kiedy skończy zabawę;
  • podlewać kwiaty, dokarmiać zwierzęta domowe - warto sprawować pieczę nad tymi zadaniami, jeśli nie chcemy żeby kwiaty zgniły, a zwierzęta miały nadwagę
Trzylatki mogą robić również szereg innych rzeczy, których chcą spróbować, np. wiele dzieciaków nawet w młodszym wieku rwie się do pomocy przy odkurzaniu czy myciu okien. I chociaż nie zrobią tego tak dobrze, jakbyśmy chcieli, to warto im na to pozwolić. W końcu wiadomo, że sami wszystko zrobimy najlepiej, ale czasem warto przymknąć oko i mieć pomocnika, który w przyszłości będzie samodzielny i zaradny. 

Nie wychowuj lenia - niech dziecko ma obowiązki.

6 komentarzy:

  1. Super, że o tym napisałaś. Bardzo ważne jest to, żeby uczyć samodzielności dzieci już najmłodszy lat. Później rosną tacy, którym wypierz, ugotuj i podaj pod nos. A i jeszcze posprzątaj

    OdpowiedzUsuń
  2. Zdecydowanie lepiej będzie w życiu dziecku, które od małego nie miało podstawiane wszystko pod nos. Moja teściowa robiła tak z moim mężem i naprawdę na początku było mi ciężko wyegzekwować w jego zachowaniu różne rzeczy...
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie,
    szpilka27.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie, mam nadzieję, że naszym dzieciom nie minie to czego nauczą się od początku!

      Usuń
  3. wymienione podpunkty mój 16-miesięczniak wykonuje na tyle, na ile potrafi i to jeden z najbardziej rozczulających widoków :D Najbardziej lubię, jak odkłada rzeczy na miejsce i z jakim skupieniem próbuje ustawić książki na półce. Zobaczymy, co będzie, jak skończy 16 lat ;P // N.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O Tacie Tadka mówią, że w dzieciństwie kochał porządek i był pedantyczny... a ja jakoś nie zauważyłam :D Więc modlę się żeby Tadkowi zapał dziecięcy nie minął :D

      Usuń

Zobacz też:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...