piątek, 12 grudnia 2014

Karmienie piersią - fenomen kobiecego ciała

Karmienie piersią jest najbardziej naturalnym sposobem żywienia noworodków. Wszystkie mądre książki i czasopisma dla rodziców mówią o zbawiennym wpływie karmienia piersią na rozwój dzieci. Wypowiadają się logopedzi, pediatrzy i wszechwiedzące matki na forach. O tym, że mleko ma mnóstwo składników odżywczych i substancji odpornościowych wiadomo w zasadzie od zawsze. Nie chcę opowiadać się po żadnej stronie konfliktu - karmienie piersią vs mleko modyfikowane. Kiedy tylko taki temat pojawia się wśród matek, te mało oczu sobie nie wydrapią, bo każda ma swoje racje, których broni za wszelką cenę. Niech tak zostanie. Nie potępiam, nie oceniam, nie namawiam. Ja opowiem tylko o tym co sama obserwuję, czego doświadczam i czym jestem zafascynowana, a co Tadeusz uwielbia i mu służy.
Na początek muszę przyznać, że już będąc w ciąży nastawiałam się na karmienie piersią. Miałam nadzieję, że uda mi się utrzymać pokarm, że żadne stresy związane z powrotem na uczelnię, rozłąkami z synem nie wpłyną na laktację. Udało się! Przy czym... nie zamierzam karmić pół roku, kolejne pół pracować nad odstawieniem Tadeusza od piersi  rozszerzaniem diety.

Nie muszę chyba mówić, że ciało kobiece jest fascynujące - wytwarza mleko. Organizm, który początkowo stwarza idealne warunki do rozwoju małego człowieka w brzuchu, po narodzinach wie, że pora na produkcję pokarmu. Organizm wie, że to już! Aaaaa, niesamowite i doskonałe! Wiem, że typowe dla ssaków - tygrys i walenie funkcjonują dokładnie tak samo, i nikt nie doznaje intelektualnego orgazmu zagłębiając się w tajniki wyżywiania przez nie potomstwa. Jednak mimo wszystko jestem zafascynowana procesem laktacji. I chociaż matczyne mleko jest dość ohydne w smaku (tak, tak, próbowałam) - niczym mydliny, coś jakby nie wypłukać butelki po myciu. To małemu człowiekowi smakuje, a cycki gdyby mogły, dostałyby trzy gwiazdki Michelin.

Podczas karmienia piersią  jesteśmy dla siebie nawzajem - wzmacniamy więzi, jesteśmy blisko. Nie twierdzę, że karmienie butelką osłabia relację, ale w moim odczuciu jest jak każda inna czynność, zmiana pieluchy czy kąpiel. Karmienie piersią jest czymś więcej, czymś co daje poczucie jedności i uspokaja zarówno mnie, jak i Tadeusza, jego przede wszystkim. Uwielbiam ten jego zapał jedzenia, którego nie ma podczas ssania butelki. Nie mogę napatrzeć się na błogie lenistwo i senność, które ogarniają dziecko, gdy tylko skończy jeść. Krople spływające po brodzie i ten specyficzny zapach matczynego mleka unoszący się wokół niego - Tata Tadeusza zawsze mówi, że ten dziecięcy zapach to "mleko i kurz" (bawi mnie to bardzo).

Karmienie piersią to także niezła pomoc przy gubieniu zbędnych kilogramów, które pozostały z nami po ciąży. Naturalne karmienie pomaga odzyskać sylwetkę. Nie mogę się nie zgodzić! Mieszczę się w większość ubrań, które nosiłam przed ciążą. Jedynie sukienki, które wcześniej dopasowywały się do skromnego B teraz pękają w szwach próbując przykryć kanki z mlekiem odpowiadające rozmiarowi D, o którym do tej pory mogłam pomarzyć. Jednak i one w swoim czasie będą dobre, bo nic nie trwa wiecznie. Spokojnie w ciągu trzech miesięcy od narodzin Tadeusza zgubiłam 16 kilogramów, które nabyłam w trakcie ciąży i 2 kilogramy tak po prostu... co dalej, zobaczymy.

Nie sposób też, nie zgodzić się z tym, że karmienie piersią jest ekonomiczne i wygodne. Wiadomo, kartonik mleka modyfikowanego kosztuje od kilkunastu do kilkudziesięciu złotych, a wystarcza tylko na kilka dni. Dziecko do szóstego miesiąca pije wyłącznie mleko, a przez kolejne pół toku głównie mleko uzupełniane o inne posiłki wprowadzane do diety. Mleko matczyne nie kosztuje nic, tylko czas poświęcony małemu człowiekowi. Mleko modyfikowane to spora część wypłaty, a do tego dochodzą jeszcze butelki, smoczki i proces mycia, wyparzania, szykowania... no i trzeba trzeba je przygotować. W cycku, jest gotowe.

7 komentarzy:

  1. A co z dieta matki karmiacej? Co jesc a czego unikac? Jakie mleko modyfikowane wybrac? Ja karmie naturalnie ale czasami musze gdzies wyjsc a korzystanie z laktatora mnie wykancza i na dodatek udaje mi sie odciagnac bardzo malo mleka :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli chodzi o dietę to muszę przyznać, że niespecjalnie się ograniczam. Oczywiście staram się nie jeść tłusto i bez ostrych przypraw, a reszta jak zwykle.
      Tadziu nie miał kolek, nie reagował jakoś wyjątkowo na poszczególne produkty w mojej diecie, więc nie ograniczałam się.

      My w razie potrzeby dokarmienia korzystamy z Bebiko 1, które jest chyba najtańszym tego typu produktem, a u nas się sprawdza. Gdyby okazało się, że nie służy Tadziowi to szukalibyśmy innego - metodą prób i błędów.

      Ja korzystam z laktatora zawsze, kiedy wiem, że mój ssak nie będzie jadł z piersi dłużej niż 3h, bo wiem, że będzie problem, a takie odciągnięte mleko przydaje się na dni, które spędza z tatą :)

      Usuń
  2. Dodam ze jestem mama 2,5 miesiecznego Tadzia :) chcialam zapytac jeszcze czy pozwalasz sobie na slodycze? Bo ja mam na nie straszna ochote. I jak to robisz ze maly spi 6 godz bez przerwy??? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tadki (nie)jadki górą! :)
      Pozwalam sobie na słodycze, bo mam na nie większą ochotę niż w ciąży. Podejrzewam, że organizm potrzebuje więcej cukrów, ze względu właśnie na karmienie piersią. Dużo mówi się np. o czekoladzie, z której powinno się zrezygnować, bo uczula. Ja pozwalam sobie nawet na kilka kostek i nie obserwuję u Tadzia żadnej reakcji alergicznej, a wychodzę z założenia, że jeśli teraz będzie dostawał pośrednio wszystko, co teoretycznie może uczulać, to organizm będzie odporniejszy na alergie, kiedy zacznie jeść normalne posiłki.

      Usuń
    2. I jeszcze co do spania 6h bez przerwy - to nie mam pojęcia :) Na pewno zdarza się to przy skoku rozwojowym, bo za dnia śpi mało, więc w nocy odsypia. I najczęściej, kiedy cały dzień spędza pod opieką babci lub taty, wtedy jest na butelce. Jak wieczorem zje z piersi to śpi spokojniej i dłuuuugo!

      Usuń
  3. Hej. Mam takie troche glupie pytanie-czy podajesz swojemu maluchowi wode do picia? Bo sa rozne teorie na temat dopajania niemowlat ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, wodę podajemy. Uważam, że mleko jest tłuste i ciepłe, więc nie zawsze zaspokaja pragnienie. Tadziu chętnie pije wodę, zwłaszcza teraz kiedy w domu powietrze jest ciepłe i suche przez ogrzewanie.

      Usuń

Zobacz też:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...