piątek, 18 marca 2016

Ospa-party zamiast szczepienia

Myślę, że terminu ospa-party nie trzeba nikomu wyjaśniać. Prawda? Ostatnio o takim typie spotkań towarzyskich dla dzieci zrobiło się wystarczająco głośno. Przyjęcia, podczas których dzieci mają wzajemnie zarażać się ospą robią się coraz modniejsze. Nic dziwnego, idiotów na tym świecie nie brakuje. Z modą już tak jest, że ktoś wyznacza trendy - mniej lub bardziej głupie - a podążają za nimi tłumy. Pół biedy, kiedy ofiary danej mody nie są śmiertelne, a w tym przypadku niestety nie można tego wykluczyć.

Podobno głównym celem takich zabaw w towarzystwie osoby chorej, która zaraża innych, jest budowanie odporności dzieci. Zabawa zamiast szczepienia. Tylko czy w obliczu zagrożenia zdrowia, a nawet życia dziecka można mówić o zabawie?! I co w głowie mają rodzice, którzy świadomie narażają własne dziecko na niebezpieczeństwo? Chyba nawet nie chcę tego wiedzieć, bo nie będę w stanie zrozumieć. Generalnie nie rozumiem fenomenu nieszczepienia dzieci. Walczę ze sobą, żeby nie wdawać się w dyskusje na ten temat, który jest jednym z wielu wątków, przy których matki skaczą sobie do gardeł. Zaraz obok tematów: poród naturalny vs cesarskie cięcie, gotowanie obiadów z ekologicznych warzyw vs słoiczki czy karmienie piersią, a butelką to właśnie szczepienia wywołują burzę. Odnoszę jednak wrażenie, że temat szczepień jest nieco bardziej poważny niż ekomarchew czy mleko podawane w butelce.


Rodzicielstwo ma to do siebie, że nie ma jednej właściwej ścieżki, którą trzeba iść, nie ma jednego schematu. Jednak kluczem do sukcesu jest miłość i dbanie o bezpieczeństwo dziecka. A moim zdaniem nieszczepienie to zagrożenie dla małego człowieka, które wcześniej czy później wyjdzie mu bokiem. Nie przemawiają do mnie argumenty o szczepionkach wywołujących autyzm, o tym że powikłania poszczepienne są takie straszne - bo dziecko gorączkuje kilka godzin albo płacze - ani, że pompujemy w dzieci rtęć czy dajemy zarobić koncernom farmaceutycznym i inne tego typu historie. Nie zamierzam jednak opowiadać o zaletach szczepień ani nikogo namawiać do tego, żeby zaszczepił swoje dziecko. Ja swoje zaszczepiłam i bardzo podoba mi się hasło, Moje dziecko będzie znało kultowy tekst "nie w szczepionkę". I nie umrze. Nie chciałabym żeby moje dziecko znalazło się w szpitalu, w ciężkim stanie, tylko dlatego, że uwierzyłam modzie na nieszczepienie, nie chcę mieć pretensji do Bogu ducha winnego personelu szpitala czy lekarzy, że nie mogą nic zrobić - skoro ja mogłam, a nie zrobiłam. W związku z tym Tadeusz został zaszczepiony wszystkimi obowiązkowymi szczepionkami, które powinno otrzymać dziecko zanim skończy półtora roku. A dodatkowo także przeciwko pneumokokom i sławnej ospie. Chwilowo to na tyle, resztę szczepień przejdzie już jako kilkulatek. No, ale to nasza decyzja. Nas - rodziców, dotycząca naszego dziecka. Wasza może być inna, bo każdy ma swój rozum i powinien racjonalnie ocenić sytuację. I zrobić to co jego zdaniem jest najodpowiedniejsze. Pamiętając, że - w kwestii szczepień - nie decyduje o sobie, a o dziecku.

I tak rodzice podejmują decyzje, które ich zdaniem są najlepsze dla ich dzieci. Dla dzieci, dla których ospa-party może być ostatnią zabawą w ich krótkim życiu. Media naświetlają problem, lekarze zabierają głos i ostrzegają przed niebezpieczeństwem płynącym z tego typu sposobów na uodpornianie dzieci. A rodzice? Mam nadzieję, że kiedyś nauczą się wyciągać wnioski. Oby nauczyli się na cudzych błędach, bo swoje czasem mogą kosztować za dużo.

10 komentarzy:

  1. Kiedyś słoneczko, teraz ospa party. Strach się bać z czym będą się zmagać nasze dzieci jako rodzice.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wolę o tym nie myśleć, bo już to co dzieje się teraz mnie przeraża. A nie będzie lepiej...

      Usuń
  2. Co do szczepionek - nic lepszego nie wymyślili i tego się trzymam-zwłaszcza, że te "stare" choroby wracają! No i ten tekst kultowy robi swoje ;) Jednak rozumiem mamy, które nie szczepią bo stwierdzono u ich dzieci powikłania bardziej poważne niż gorączka i płacz. :) Znam takie osobiście.Co do ospa-party to brak mi słów - tak jak napisałaś to jest świadome narażanie dziecka - jak dla mnie kwalifikuje się do ograniczenia praw... I biedne dzieci płacą za głupotę rodziców a wystarczyłoby poczekać pare lat i pewnie w wieku przedszkolnym by przeszli przez ospę bardziej naturalnie i bezpieczniej... Ale tak jak mówisz temat rzeka;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, że zdarzają się przypadki, kiedy dziecko ciężko znosi szczepienie, ale to ciągle mniejszość. I warto pomyśleć czy powikłania związane z chorobą, bez szczepienia, nie były by gorsze... temat rzeka. A jak mówisz, konsekwencje wyboru rodziców, ponoszą dzieci :)

      Usuń
  3. To są również ciemne strony internetu i dostępu do źródeł pseudonaukowych, którymi kierują się osoby później podejmujące decyzje, za które można zapłacić życie...Ludzie powołują się na publikacje naukowe, nie zdając sobie sprawy, że te publikacje zostały najczęściej opłacone i nie sprawdzone przez nikogo (bo tylko praktycznie do takich mamy dostęp nie wnosząc opłaty jako czytelnik).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najczęściej też nie sprawdzamy informacji, tylko powtarzamy to co gdzieś usłyszeliśmy. A taki przekaz informacji to często jak zabawa w głuchy telefon...

      Usuń
  4. Ja szczępię, szczepiłam i szczepić będę. Nie znam żadnego lekarza, który swych dzieci nie zaszczepił. Bzdury wypisywane w sieci nt. szczepień omijam szerokim łukiem. Uwielbiam jak grono zupełnie bez kwalifikacji próbuje świat oświecać. I tyle w temacie.

    OdpowiedzUsuń
  5. To prawda, szczepienia wywołują ogromną burzę, śledzę sporo blogów i widzę ogrom komentarzy (często nieprzychylnych) pod postami o szczepieniach. Nie rozumiem tego fenomenu, sprzeciwiamy się szczepieniom bo są obowiązkowe? gdyby nie były obowiązkowe, chętniej byśmy szczepili? Nie wiem, wiem, że swoje dzieci szczepię. A teraz jeszcze pneumokoki są obowiązkowe http://szczepimy.com.pl/to-juz-pewne-szczepienia-przeciwko-pneumokokom-beda-finansowane/Pozdrawiam, Kamila

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I bardzo dobrze, wielu rodziców decydowało się na szczepienie przeciwko pneumokokom, a nie ma co się oszukiwać - cena jest kosmiczna, więc nie wszyscy mogli sobie na to pozwolić.
      Czasem też mam wrażenie, takie jak Ty, że ludzie buntują się przeciwko szczepieniom, bo są obowiązkowe i nie chcą, żeby im się coś narzucało. Głupie to...

      Usuń

Zobacz też:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...