czwartek, 28 lipca 2016

Karolina Dominiak-Piskorska z Kolorowa Mama

"Dzieci dużo biorą, ale też dużo dają" - zdanie to usłyszałam jeszcze długo przed tym jak zostałam mamą. Podczas studiów dorywczo pracowałam jako niania i rzeczywiście wtedy przekonałam się, że obcowanie z małymi dziećmi pochłania mnóstwo energii, ale jest jednocześnie bardzo satysfakcjonujące! Zdobywanie zaufania takiego brzdąca, budowanie relacji, więzi przyjacielskich, obserwowanie reakcji na świat, to wszystko i więcej zaliczam do jednych z piękniejszych doświadczeń w moim życiu. Dodatkowo poznałam w tym czasie wiele mądrych, wspaniałych mam, które do dziś stawiam sobie jako przykłady. Jeszcze wtedy wiele rzeczy, o których mówiły, było dla mnie zupełną abstrakcją - choć wydawało mi się, że rozumiem więcej niż rozumiałam. Dopiero teraz wracają we wspomnieniach i widzę je w zupełnie innym świetle. Jak wiadomo - na wszystko przychodzi pora. 

Gdy dostałam zaproszenie do napisania tekstu o swoim macierzyństwie, przypomniały mi się właśnie te pierwsze doświadczenia z nie-moim jeszcze macierzyństwem i to zdanie, którym rozpoczęłam swój wywód. Ono idealnie oddaje całą paletę uczuć, jakie mam, gdy myślę o swoim macierzyństwie.  

mama i dziecko
Karolina i Róża
fot. Olga Jedrzejewska Photography

Od kilku lat obserwuję rosnący w siłę trend wśród mam-blogerek, ale nie tylko, generalnie wśród mam, do mówienia o swojej codzienności "bez lukru", "bez różowych okularów", szczerze i otwarcie. Bardzo go pochwalam i będę pisać w podobnym duchu. Nie po to, żeby narzekać - jestem daleka od tego, ale po to, żeby być wsparciem dla innych młodych mam, które starają się odnaleźć w nowej sytuacji zawieszone gdzieś w próżni pomiędzy pokutującym wciąż obrazkiem perfekcyjnej pani-matki z czystymi dziećmi, mieszkaniem i dwudaniowym obiadem, a totalnym chaosem. Po tym przydługim wstępie przechodzę do meritum.

Moje macierzyństwo jest...
 
Zmienne i dojrzewające

Inną mamą byłam przy Pierworodnej, inną jestem teraz z dwójką dzieci. Przy pierwszym dziecku długo trwałam w tym całym szoku poporodowym i huśtawce hormonalnej. Mimo, że na szczęście nie mieliśmy żadnych strasznych przejść, to zderzenie oczekiwania versus rzeczywistość zdruzgotały mogą psychikę i długo dochodziłam do równowagi. Teraz jestem mądrzejsza, mam więcej luzu, spokoju i pewności. Ufam sobie. Zmienne też dlatego, że składa się z różnych okresów rozwoju dziecka - dzieci wciąż rosną, zmieniają się. Nie ma się co przywiązywać do rutyny - budzi się w nocy tyle i tyle, je tyle, bawi się tym - to wszystko (widzę to z perspektywy czasu) jest zmienne. Kolejne etapy rozwoju przechodzą z jednego w kolejny, a każdy przynosi nową tymczasową rutynę.

Dojrzewam, codziennie zmieniam się, uczę. Uczę się być mamą, uczę się swoich dzieci. Popełniam błędy - większe, czy mniejsze, staram się z nich wyciągać wnioski i naprawiać je. Upadam i wstaję. Jestem matką, jestem człowiekiem.

Radosne 

Nic tak nie cieszy matki, jak roześmiana buzia potomka. Naprawdę. Zawsze. Śmiech dziecka jest niczym miód na serce matki, mega dawka endorfin aplikowana matczynemu mózgowi. I co z tego, że jeszcze przed chwilą dziecię to mogło się drzeć wniebogłosy - teraz się śmieje i ten śmiech wynagradza wszystko z nawiązką.
To tak pół-żartem, pół-serio.
A teraz serio. 
Staram się żyć tu i teraz. Czerpać radość z każdej wspólnej chwili, bo szczególnie teraz wiem, że czas ucieka szybko, a kiedy mamy być szczęśliwi, jeśli nie teraz? Kolekcjonuję te radosne momenty, każdy uśmiech, spojrzenie. Staram się korzystać z każdej okazji do wspólnej zabawy, dobrych, wspólnych chwil. Staram się nie zamykać się na własne dzieci, patrzeć na wszystko najpierw w jasnych barwach. Tak mi się łatwiej żyje.
"Always look on the bright side of life" - Monty Python, "Żywot Briana" 1979

Niewymuszone

Dlatego tak bardzo przemawia do mnie filozofia Rodzicielstwa Bliskości.
Noszę swoje dzieci w chuście, bo to ułatwia życie - dziecku zaspokaja potrzebą bliskości, rodzicowi daje wolne ręce. Chusta jest wspaniałym, praktycznym narzędziem wspierającym rodzica na co dzień.
Karmię piersią - wiadomo, najzdrowszy, najwłaściwszy, ale też najwygodniejszy sposób karmienia małych dzieci - bez całej torby zbędnych akcesoriów.
Śpię z dziećmi - nie muszę wstawać w nocy, chodzę wypoczęta (oprócz pojedynczych nocy, gdy dokuczają zęby, brzuszek lub inne wyjątkowe sytuacje, albo gdy siedzę za długo w nocy oglądając kolejny świetny serial - jak na przykład dziś).
Staram się patrzeć na świat oczami moich dzieci. Sama pamiętam, jak to było być dzieckiem, co i jak wtedy myślałam. Zmiana perspektywy jest bardzo ważna i pomocna w zrozumieniu reakcji i zachowań moich dzieci.Wiem, że dzieci to już konkretne osoby, z konkretną osobowością a nie plastyczna masa, którą za wszelką cenę można ukształtować w dowolny, wygodny dla siebie sposób. Staram się pamiętać, że to ja jestem dla dzieci, a nie dzieci dla mnie. Jednocześnie dbam o siebie i  własne potrzeby, tak, żeby zachować równowagę - bardzo pomaga mi w tym mąż i sam często "wykopuje mnie" z domu, żebym mogła trochę odpocząć od dziewczynek.
O tym wszystkim mówi właśnie Rodzicielstwo Bliskości. To wspaniałe narzędzie, które tak naprawdę jest słuchaniem własnej intuicji w kroczeniu rodzicielską ścieżką.

karmienie piersią
Karolina, Kalina i Róża
fot. Olga Jedrzejewska Photography

Ważne

Ale nie stawiam go na pierwszym miejscu. Nie traktuję go jak misji mojego życia i staram się tak o nim nie myśleć. Teraz pochłania mnie niemal bez reszty, ale wiem, że za jakiś czas moje dzieci będą mnie potrzebowały mniej i mniej...i mniej. A ja nie będę rozpaczać z tego powodu. Chcę dać im wolność i sama cieszyć się nią cieszyć. 

Odkrywcze i zaskakujące

Odkrywam przede wszystkim siebie w nowych sytuacjach.
Odkrywam świat na nowo. Pory roku, przyrodę, szczegóły wokół mnie.
Odkrywam małego człowieka.
A zaskoczyła mnie (i męża mego też) niesamowita moc płaczu niemowlęcia do rozciągania czasu - kilka minut takiego wrzasku ciągnie się w nieskończoność - oraz zamieniania mózgu rodzica w ...kisiel, bądź budyń - z całą pewnością w płynną masę nienadającą się zbytnio do poprzednich funkcji, na przykład myślenia. Mnie samą zaskoczyły łzy wzruszenia z powodu pierwszego wyrżniętego zęba - zdarzyły się przy pierwszym dziecku i zrzucam je na rozchwianie hormonalne - choć zaskoczenie było duże. 

Nużące

Szczególnie początki. Albo okresy chorób dzieci. Tkwisz wtedy odcięta od świata. A gdy mąż wraca z pracy - czekasz na jego powrót jak na zbawienie - okazuje się, że niewiele masz mu do powiedzenia.

Irytujące

Gdy spotykasz się z innymi matkami i rozmawiacie tylko o dzieciach.
No ile można? Wiem, o własnych można ...w nieskończoność.
 
Okresem hibernacji i intensywnego rozwoju

Jedne rzeczy odłożone "na później", inne intensywnie mkną do przodu. Już jakiś czas temu przyszła do mnie taka refleksja, że nic nie rozwinęło mnie tak intensywnie i wielostronnie jak właśnie macierzyństwo. Widzę z perspektywy tych kilku lat, że jest to okres najintensywniejszych zmian i wszechstronnego rozwoju. Owszem, nie mam teraz czasu i sił na pełne realizowanie moich pasji, ale w ich miejsce pojawiło się mnóstwo innych, w których aktualnie mogę się intensywnie rozwijać. Nie będę się teraz wdawać w szczegóły - kiedyś zrobię na ten temat wpis. Myślę, że w mojej macierzyńskiej karierze jeszcze wiele przede mną. My, dorośli lubimy "stabilizację", niezmienność - a coś takiego w życiu po prostu nie istnieje. Szczególnie w macierzyństwie. Wiele daje uświadomienie sobie tej odwiecznej prawdy. Panta rei - wszystko płynie.

Życzę sobie i Tobie powodzenia!
***

Jestem Karolina, mama dwóch córek o kwiecistych imionach - Kaliny i Róży. Z zamiłowania i wykształcenia filolog klasyczny i technik dentystyczny. Prowadzę blog Kolorowa Mama, gdzie promuję noszenie w chuście, ze szczególnym zaznaczeniem praktycznej strony chustonoszenia - akcja #uwolnijrece. Jestem również Promotorem Karmienia Piersią - wspieram młode mamy, prowadzę laktacyjną grupę wsparcia oraz angażuje się w różne wydarzenia promujące karmienie naturalne. Zarażam ideami Rodzicielstwa Bliskości, sama wciąż się go ucząc. Staram się inspirować, pozytywnie wzmacniać na co dzień w przeróżnych obszarach życia, a co jakiś czas szpanuję swoimi kolorowymi włosami! 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zobacz też:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...