czwartek, 19 maja 2016

Joanna Muszyńska

Czym jest dla mnie macierzyństwo? Hm... Gdyby ktoś, kilka lat temu powiedział mi, że w wieku 22 lat będę mamą to bym w to nie uwierzyła, zapewniałabym tę osobę, że tak na pewno nie będzie. Los chciał jednak inaczej. Gdy Bóg postawił na mojej drodze mojego wspaniałego męża, wiedziałam, że chce mieć z nim dzieci, bardzo dużo dzieci. No i oczywiście duży dom i ogród. W 2014 roku zawarłam związek małżeński z panem P., nie był do końca taki dzień - no taki jak z bajki, o którym marzy każda kobieta, ale mimo wszystko to był nasz dzień, taki jedyny wyjątkowy, niesamowity i mimo przeciwności losu powiedzieliśmy sobie magiczne TAK.   Kilka miesięcy po ślubie, gdy pan P. miał pracę, ja studiowałam i pracowałam, wiedziałam, że do pełni szczęścia brakuje nam tylko jednego - dziecka. Po długich rozmowach stwierdziliśmy, że to najlepszy czas, że lepszego już nie będzie. Staraliśmy się, próbowaliśmy, ale to wszystko było na nic, na teście ciążowym wciąż była jedna kreska. Pamiętam, że powiedziałam wtedy do pana P., że musimy trochę odpuścić, co ma być to będzie Kochanie. Któregoś grudniowego dnia wstałam rano i poszłam do łazienki, sama nie mogłam uwierzyć w to, co zobaczyłam, na teście były dwie kreski. Szybko obudziłam pana P. i pokazałam mu test. Byliśmy wtedy najszczęśliwszymi ludźmi na ziemi. 

Antoni
fot. Joanna Muszyńska

Pojechałam do lekarza, aby mieć pewność, taką stuprocentową. Czułam się niesamowicie, pod moim sercem biło inne maleńkie serduszko.  Przez moją głowę przeleciało milion myśli, razem z radością, pojawiły się obawy - czy będę dobrą mamą, czy sobie poradzę? Jak to będzie, kiedy nasze maleństwo pojawi się już na świecie? Czy dam rade wychować je na dobrego człowieka, czy będę w stanie dać mu wszystko, czego będzie potrzebowało? Mijały miesiące, a z maleństwem w brzuchu było wszystko dobrze, ja czułam się świetnie, nie miałam żadnych dolegliwości ciążowych, oprócz tego, że na początku ciąży mogłam spać godzinami! Każdego dnia modliłam się aby maluszek był zdrowy. Będąc w ciąży jednego byłam pewna, że będę karmiła piersią. 

Antoni przyszedł na świat 14 października w 42 tygodniu ciąży, poród wywoływany za pomocą oksytocyny - o 10.57 pani położna pokazała mi naszego synka! Poród trwał 57 minut - chyba całkiem sprawnie jak na pierwszy raz! Urodziła pani śliczne, zdrowe dziecko. Daliśmy mu 10 punktów w skali Apgar - to były pierwsze słowa jakie do mnie dotarły po porodzie. Położna Małgosia dała mi na ręce malutką istotkę i kiedy po raz pierwszy ją przytuliłam, powiedziałam do pana P.: jaki on jest śliczny. W szpitalu spędziliśmy dwie doby, maluszek czuł się świetnie, ja zresztą też. 

Początkowo zamieszkaliśmy z teściami, uznaliśmy, że rodzice pana P. będą służyć nam pomocą, przecież są doświadczeni, będą widzieć, co i jak. Po kilku dniach wróciliśmy do domu. Zaczęliśmy się poznawać tzn. ja z Antosiem. Musiałam się nauczyć rozróżniać płacz, nauczyć się słuchać mojego syna. Macierzyństwo to piękny czas, lecz nie powiem oczywiście, że nie było chwil słabości... Chwil, kiedy podchodziłam do pana P. wtulałam się w jego ramiona i płakałam, a on mi powtarzał, że jestem najlepszą mamą na świecie. Mój mąż bardzo dużo mi pomagał, kiedy Antoś spał, ja mogłam spać z nim, a on w tym czasie gotował, sprzątał, dbał o cały nasz dzień. Wiedziałam, że tak nie może być, że poród porodem, ale im szybciej wstanę z łóżka tym szybciej odzyskam siły i pozbędę się anemii. Nie mogę być samolubem! Tak z każdym mijającym dniem odzyskiwałam siły, a może bardziej wiarę w to, że potrafię wszystko zrobić, zająć się maluszkiem, ugotować obiad i posprzątać - to tylko kwestia organizacji - powtarzałam sobie  to każdego dnia.

Antek
fot. Joanna Muszyńska

Dni mijały nam bardzo szybko, z każdym dniem poznawałam swojego syna coraz bardziej a w zamian on pokazywał jak bardzo się zmienia, jak wiele się uczy - zaskakiwał nas coraz bardziej. Niestety przyszły też złe dni, kiedy Antoś miał kolki, bardzo mocno płakał. Na szczęście rady innych, doświadczonych mam bardzo pomogły i szybko pozbyliśmy się niechcianego intruza. To tylko jeden niechciany gość w życiu mojego synka, Antoś nie chorował, nie marudził, w nocy spał a w dzień się cieszył. To chyba złote dziecko! Oczywiście jak każda mama miałam swoje plany: Nie będę podawać tego czy tamtego..., nie będę tak robiła... Niestety rzeczywistość okazała się zupełnie inna. Przy rozszerzaniu diety mówiłam: żadnych słoiczków. No, ale Antek miał inne plany. Nie było mowy o zjedzeniu marchewki czy ziemniaczka ugotowanego przez mamę. Mały wybrał marchewkę ze słoiczka. Teraz, gdy Antoś skończył siedem miesięcy idą ząbki i ku naszemu zaskoczeniu mały nie płacze, nie ma gorączki, ba nawet nie marudzi.  No i ma już trzy ząbki - mama jest taka dumna! 

Wiem, że każde dziecko jest idealne, kochane i najlepsze - taki jest również nasz syn. Antoś to dziecko idealne dlatego chcę, oczywiście razem z panem P. aby Antoś miał dużo rodzeństwa!

Czym jest dla mnie macierzyństwo? Na pewno wyzwaniem, próbą cierpliwości i próbą dla związku czy też małżeństwa. Piękny okres w życiu każdej kobiety, każdego człowieka.

***

Jestem Asia. Mam 23 lata i jestem mamą cudownego Antosia, który ma 7 miesięcy. Z wykształcenia jestem politologiem. Uwielbiam spędzać czas z moją rodziną, uwielbiam długie spacery, oczywiście z Antkiem. Od 2 lat jestem szczęśliwą żoną pana P. Uważam, że w życiu trzeba się cieszyć każdą chwilą, każdą minutą, sekundą...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zobacz też:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...