sobota, 28 lutego 2015

Co-sleeping, a spanie w łóżeczku

Co-sleeping ma mnóstwo zwolenników i pewnie równie wielu rodziców sprzeciwia się zwyczajowi spania z niemowlakiem w jednym łóżku. Podejrzewam, że każda osoba spodziewająca się dziecka wyobraża sobie jak będzie wyglądał rytuał usypiania, czego absolutnie nie może zabraknąć, a co jest niedozwolone. Każdy rodzic zadaje sobie kluczowe pytania dotyczące przestrzeni sypialnej dziecka. Alternatywy są trzy - dziecko śpi z rodzicami w jednym łóżka, dziecko śpi we własnym łóżeczku, ale w tym samym pokoju co rodzice lub dziecko śpi we własnym łóżeczku, stojącym w innym pokoju, niż łóżko rodziców. Gdybym była samotną matką, zdecydowanie wybrałabym spanie z dzieckiem. I wiem, że Tata Tadeusza zrobiłby dokładnie to samo będąc samotnym ojcem. Jednak nie jesteśmy samotnymi rodzicami, jest nas dwoje i to zmienia postać rzeczy - w takiej sytuacji, musimy obrać wspólny front i tu już codzienne spanie z niemowlakiem nie wchodzi w grę. Ważne, by podjąć decyzję razem, by wszyscy byli szczęśliwi. Pamiętając o tym, że noworodek przystosuje się do każdej sytuacji.



W wywiadzie dotyczącym co-sleepingu przeczytałam, że spanie z niemowlakiem to rewelacyjne rozwiązanie. Rewelacyjne, bo naturalne i pierwotne, że wszystkie naczelne tak postępują. Zagotowało się we mnie - inne ssaki łożyskowe zjadają łożysko po porodzie, nie ingerują medycznie w swój stan zdrowia i robią pod siebie... A jakoś ludzie odchodzą od tego, prawda? Nie dorabiajmy więc ideologii do potrzeb. Bardzo dużo mówi się o wadach i zaletach spania z niemowlakiem, powstają badania traktujące o tym, że wspólne spanie zmniejsza ryzyko śmierci łóżeczkowej. Inne badania mówią natomiast, że to ryzyko zwiększa się, kiedy dziecko sypia w jednym łóżku z rodzicami. Zastanawia mnie dlaczego nie ma badań dotyczących zależności pomiędzy spaniem niemowlaka z rodzicami, a nauką jazdy na rowerze późniejszym okresie czy alergią na nikiel. A może dzieci śpiące osobno szybciej uczą się wiązać sznurówki w adidasach? Nie wiadomo, takich wyników badań nie udało mi się znaleźć... więc czytam, czytam, czytam i nie wiem komu mam wierzyć.
Plusy i minusy  przeplatają się ze sobą i coś co jednemu nie odpowiada, dla kogoś innego będzie stanowiło największą zaletę co-sleepingu. Zwolennicy mówią, że razem cieplej. Jednak jak do cholery ma być ciepło, jeśli dla któregoś z rodziców nie wystarcza kołdry i wieje po nerkach. Roztrząsać można by długo, szukać odpowiedzi na pytania czy to zdrowe, czy bezpieczne i jak wpływa na rozwój dziecka. Niech jednak każdy zrobi to we własnym zakresie, według indywidualnych upodobań. Ja tymczasem wspomnę jedynie o dwóch kwestiach, które mnie ruszają najbardziej. Po pierwsze słyszy się: Spanie z dzieckiem to wygodne rozwiązanie, kiedy karmi się piersią. Głodnego niemowlaka można nakarmić na śpiąco, bez wstawania, bez rozbudzania ani siebie, ani jego. Matko jedyna! Jak to karmić na śpiąco, jesteście pewni, że to bezpieczne? Nie sądzę... Przy starszaku to może jest możliwe (?), ale przy noworodku wypadałoby wstać, podnieść dziecię do pionu, żeby mu się odbiło. A skoro i tak wstajesz to czy wyczynem ponad ludzkie siły jest wynieść małego człowieka do jego łóżeczka? Druga kwestia dotyczy tego, że rodzice przestają spać we dwoje. I nie chodzi tu jedynie o aspekt seksu, bo oczywiście zwolennicy spania z dzieckiem mówią: mamy jeszcze inne pomieszczenia w domu, dziecko w łóżku nam nie przeszkadza - taaak, od narodzin dziecka kochamy się wyłącznie na blacie kuchennym lub przy pralce, bo syn śpi w naszej sypialni. Z ręką na sercu, z czystym sumieniem - Drodzy Ojcowie, ilu z Was było zmuszonych wynieść się na kanapę do drugiego pokoju, bo dziecko zajęło Wasze miejsce? W głowie widzę las rąk i błagalne spojrzenia kobiet, mówiące kochanie, to przecież dla dobra dziecka, ono jest takie malutkie, zrozum to tylko jedna noc... i niby jedna noc, a jakby mijały tygodnie. Tak decyzja została podjęta, ale nie wspólnie, nie przemyślanie i rozsądnie, a nawet jeśli mężczyzna dobrowolnie się na to godzi to sytuacja tak czy siak jest dosyć słaba. Z dwojga złego to lepiej spać we troje, niż mężczyznę wygnać na kanapę!

Jeśli już niemowlak śpi z rodzicami, to kiedy jest dobry moment by przesiedlić go do własnego łóżeczka? Kiedy kończymy karmić piersią? Kiedy ma pół roku, rok, dwa lata?  A może poczekać aż samo znudzi się spaniem z rodzicami i pójdzie do siebie? Jak powiedzieć dziecku, że najwyższa pora na spanie samemu, skoro wcześniej zawsze spało blisko rodziców, czuło się bezpiecznie czując ich ciepło, zawsze miało kogoś obok...
Nie mówię, że co-sleeping jest zły. Nie mówię też, że to najlepsze z możliwych rozwiązań. Jestem gdzieś pomiędzy kuszącą opcją usypiania przy pachnącym niemowlaku, a łóżeczkiem w osobnym pokoju i bliskością narzeczonego. Tadeusz ma swój pokój, śpi w swoim łóżeczku - jak zostało postanowione jeszcze przed jego narodzinami. W naszym łóżku wciąga pępek nad ranem, leniuchuje w niedzielę, we troje śpimy podczas poobiedniej drzemki. Spanie z dzieckiem jest przyjemne, jednak jakby nie było, nasze TRZY to cały czas DWA + JEDEN.

A Wy jesteście za tym żeby dzieci spały w łóżeczkach czy dzielicie z nimi swoje łoże?

11 komentarzy:

  1. My spimy ze swoim 5 miesiecznym synkiem bo zwyczajnie tak jest mi wygodnie :) maluszek ma problemyz brzuszkiem i czesto sie budzi w nocy, dzieki temu ze synek spi z nami nie musze wstawac co chwila. Czasami wystarczy ze przewroce go na drugi bok i spi dalej. Kiedy juz problemy z brzuszkiem mina a maly bedzie przesypial noce na pewno wroci do swojego lozeczka :)
    Oby przebieglo to bez problemu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z całego serca życzę, żeby przeprowadzka przebiegła bezproblemowo :)
      W takie dni, kiedy Tadziowi coś nie gra też przygarniamy go do siebie i zgadzam się, że czasem przewrócenie na drugi boczek pomaga natychmiast!

      Usuń
  2. Jestem mama dwójki Maluchów i przy pierwszym dziecku nie zakladalam i nie zastanawialam się czy bedziemy spać razem z naszym synkiem czy nie. Wyszło to calkiem naturalnie,ze został przygarniety do naszego łóżka. Poprostu ja jako młoda mama nie mogłam patrzec jak spi sam "za kratami" i jest taki samotny. Łzy same cisnęły się do oczu. Wiec to bylo naturalne,ze zaczął z nami spać. I mnie akurat argument o ssakach przekonywał. Bylo to dla mnie mega wygodne przy karmieniu piersia,nie musialam sie rozbudzac i nie podnosilam go do odbicia(nie wszystkie dzieci tego potrzebują).wszystkie noce były przespane i szczesliwe. Mąż nie spal ani razu na kanape. spalismy razem. Przy drugim dziecku zrobilismy dokladnie to samo spi z nami jest spokojne i wyspane.a ja nie muszę stac nad łóżeczkiem i sprawdzać czy oddycha czy nie.Ale tak jak mowisz jest to bardzo indywidualne.Ja zachecam i "promuje spanie z dzieckiem. Tylko polecam zainwestowac w szerokie łóżko i dużą kołdrę��a i nawet nie zauważysz jak Tadzik w wieku 2 lat co noc będzie dreptał do waszego łóżka��

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli wszyscy byli szczęśliwi i wyspani to rozumiem takie rozwiązanie :) A duża różnica była między Maluchami, był czas, kiedy spaliście we czwórkę czy naturalnie starsze się wyprowadziło? :)
      Już wyobrażam sobie to dreptanie do naszego łóżka i już czekamy z otwartymi ramionami, chyba nie ma dziecka, które nie urządza nocnych eskapad.

      Usuń
  3. Różnica między dziećmi jest mała tj. 1 rok i 8 miesięcy. Synek zaczął spać sam,gdy miał 8 miesięcy, ale z powodu karmienia piersia często wracał do naszego łóżka. Gdy skończył rok i rozstal sie z mlekiem mamy zaczal przesypiac cale noce w swoim łóżku. Odbylo się to bezboleśnie i naturalnie. Gdy natomiast skończył wspomniane 2 lata zaczął urzadzac wędrówki do rodziców. Zatem obecnie prawie zawsze budzimy się we czwórkę. Nic nie trwa wiecznie i zaraz mała skończy roczek i też zostanie przesiedlona do swojego łóżka: ) a wtedy będziemy mogli spać tylko we dwoje...przez jakieś 4 godz do monentu wędrówki jakiegos skrzata do naszego łóżka;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wasza historia świadczy o tym, że nie taki diabeł straszny, jak go malują i przeprowadzka może przebiec sprawnie! Pobudki we czwórkę muszą być niesamowitym początkiem dnia! Życzę by kolejna przeprowadzka do łóżeczka była równie bezbolesna:)

      Usuń
  4. Właśnie. Ja na początku (pierwsze 4 miesiące) byłam sama, więc spałam z Antkiem...wrócił tata i dupa blada. Młody był na tyle przyzwyczajony, że śpi po środku do dzisiaj

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciii, bo naprawde będzie na mnie, że zabieram go do łóżka jak tata w pracy, a potem nie można go przesiedlić... Ach te matki :)

      Usuń
  5. Co do komentarza poprzedniczki, mnie argument o ssakach też przekonuje. To wiadomo, że między zwierzętami, a nami są różnice, ale w wielu rzeczach jesteśmy podobni :) Czy będę spała razem z dzieckiem, tego nie wiem. Jednak spanie na kanapie męża jest według mnie wygodne dla niego samego, jeśli jest pracujący, musi się wyspać i budzi się za każdym razem gdy kobieta wstaje do dziecka, to lepiej dla niego by poszedł spać na kanapę. To zależy czy dziecko daje popalić w nocy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szanuję odmienne zdanie, ale zgodzić się nie mogę. Spanie na kanapie wygodne dla męża, bo powinien wyspać się przed pracą? Jasne, ale kobieta też pracuje - z dzieckiem w domu, też ma prawo się wyspać, więc może wstawać powinni oboje, na przemian? Poza tym - między innymi - po to jest się małżeństwem by spać razem, by nikt miejsca drugiej połówki nie zajmował, nawet jeśli to dziecko...

      Usuń
  6. Nasza córeczka ma rok i właśnie przygotowujemy jej przeprowadzkę do drugiego pokoju bo do tej pory spała w naszym choć w swoim łóżeczku. Kilka razy próbowaliśmy brać ja do siebie (o dziwo to mąż zaproponował żeby spała z nami), ale skutek buł taki, że przy naszym najmniejszym ruchu zaraz sie budzila. W rezultacie nikt się nie wysypial więc oczywiste bylo że mała śpi oddzielnie. W drodze jest juz drugie i też nie planujemy z nim spac. Łóżeczko w naszej sypialni to dla nas perfekcyjne rozwiązanie. A i osobiście nie wyobrażam sobie wyeksmitowania męża na kanapę.

    OdpowiedzUsuń

Zobacz też:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...