czwartek, 29 grudnia 2016

Bezdzietni kłamią

Podobno wszyscy kłamią. Rzadko, częściej, w mniej lub bardziej poważnych sprawach. Czasem kłamią mówiąc, że to dla czyjegoś dobra, innym razem z premedytacją i wcale nie w dobrej wierze. Czasem że strachu, a czasem z braku świadomości. Z braku świadomości kłamią głównie ludzie, którzy nie mają dzieci. Jestem głęboko przekonana, że bezdzietni nie kłamią z premedytacja, oni po prostu nie znają życia. Jeśli przyjdzie im doświadczyć bycia rodzicami to prędko zmienią zdanie i dopiero wtedy dotrze do nich, jak bardzo i wielokrotnie mijali się niegdyś z prawdą. Jak myślicie, skąd to wiem? Sama kiedyś nie miałam dziecka i też notorycznie kłamałam...
Bezdzietni kłamią... kiedy mówią, że są zmęczeni.
Jeśli jesteś rodzicem to wiesz co nieco o zmęczeniu i zgodzisz się ze mną, a jeśli należysz do grona ludzi bezdzietnych to uwierz mi na słowo - nigdy nie byłeś naprawdę zmęczony! 
Bezdzietni kłamią... kiedy podczas choroby mówią, że przeziębienie ich wykończy.
Wyobraź sobie, że jesteś chory. Tak naprawdę - głowa pęka, w kościach łamie, temperatura narasta z każdą minutą aż oczy zachodzą mgłą, na to wszystko możesz mieć rozstrój żołądka i oddawać treści pokarmowe górą czy dołem, jak wolisz. Wyobraź sobie, że bierzesz L4, leżysz wtedy pod kocykiem, z ciepłym termoforem, raz po raz łykasz tabletki, popijasz ciepłą herbatką i mówisz, że: masz dosyć, ta choroba Cię wykończy, nie masz już siły, ledwo żyjesz. A teraz wyobraź sobie, że dolega Ci dokładnie to samo, tylko wcale nie leżysz pod kocem, leki weźmiesz o ile uda się z dziećmi wyjść do apteki, herbatę wypijesz pewnie dopiero kiedy będzie zimna, a na to wszystko musisz odkurzyć, przygotować strój na wf, pobawić się ciuchcią, poczytać bajkę, ugotować obiad i załatwić tysiąc innych ważnych spraw. Na tej liście nie ma leżenia pod kocem. Hello, jesteś rodzicem! A jak powszechnie wiadomo - matki nie biorą zwolnienia. 
Bezdzietni kłamią... kiedy mówią, że nie mają na coś czasu.
Jeśli nie masz dzieci to właśnie się oburzasz twierdząc, że Tobie naprawdę brakuje czasu. A jeśli jesteś rodzicem to uśmiechasz się pod nosem, bo wiesz już, że czas zawsze jest tylko trzeba umieć nim dobrze zarządzać. Dopiero mając dzieci człowiek dostrzega, że dawniej "nie miał czasu" a teraz w tym czasie daje radę załatwić milion spraw własnych, milion cudzych i jeszcze zostaje chwila żeby odpocząć... naprawdę! 
 Bezdzietni kłamią... kiedy mówią, że rozmowy o kupie są obrzydliwe.
Jasne. Zostań rodzicem, wtedy o kupie będziesz rozmawiał każdym i wszędzie. Temat kupy to bardzo wdzięczny temat. The never ending story...
Bezdzietni kłamią... kiedy mówią, że nie dadzą rady.
Pamiętasz ten moment na zajęciach wfu, kiedy pani informowała, że do końca zostały tylko dwa okrążenia a Ty bluzgałeś pod nosem twierdząc, że już nie możesz, że nie dasz rady, że płuca wyplujesz i przysięgasz, że umrzesz...? Ja pamiętam doskonale. Kłamałam wtedy niemiłosiernie. A teraz mam syna i mieszkam na 4 piętrze, bez windy, a moje dziecko czasem usypia w wózku podczas drogi powrotnej z zakupów. Biorę wówczas cztery siatki i śpiącego dwulatka na ręce, odkluczam drzwi, chowam wózek do piwnicy i idę po schodach na czwarte piętro... Oj, jak ja bardzo kłamałam. Na wfie to ja byłam wypoczęta, superfit, extrapower i inne takie. Zadyszki dostaję dopiero teraz, ale i tak wiem, że dam radę!

Znacie jeszcze jakieś kłamstwa bezdzietnych? Podzielcie się...!

17 komentarzy:

  1. Bezdzietni kłamią mówiąc, że są szczęśliwi nie mając dzieci - do czasu, gdy urodzi im się dziecko. Kłamią mówiąc, że nie mają dzieci, bo nie chcą - nie mają, bo prawdopodobnie nie mogą.
    Wiem, że tak jest, bo sama tak kiedyś oszukiwałam. I innych, i samą siebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, nie mam dzieci,bo nie mogę? Czyli wszyscy,którzy mogą, muszą chcieć,tak? Twoim zdaniem nie ma opcji,żeby po prostu dziecka nie chcieć?
      Lubię czytać posty Oli,ale teksty takie jak ten dziś,a zwłaszcza takie komentarze,jak Twój, wkurzają mnie strasznie. Kłamię, jestem gorsza,bo nie mam dziecka (taką podjęłam decyzję, podkreślam, żeby nie było,że nie mam,bo nie mogę) i nie wiem,co to zmęczenie, choroba, itd.? No tak,bo zmęczone mogą być tylko matki,a wszyscy inni mają słodkie życie. Popatrzcie trochę na ludzi zanim zaczniecie pisać takie brednie.

      Usuń
    2. Mojego posta warto czytać z przymrużeniem oka, bo jasne, że bezdzietni też mają prawo chorować czy padać na pysk ze zmęczenia, ale jak się jest rodzicem to wiadomo, że można wykrzesać z siebie jeszcze ciut więcej niż się sądziło... to takie moje odczucie i moje kłamstwa z czasów przed Tadeuszem ;)

      A co do szczęścia i dzieci? Nie zgadzam się totalnie - bez dzieci też można być szczęśliwym! I rozumiem ludzi, którzy nie chcą mieć dzieci (chociaż mogą), bo mają prawo wyboru i tyle, a wcale nie muszą oszukiwać, ani siebie ani innych.

      Usuń
  2. Mocne szufladkowanie.
    Jak ktoś zdobywa szczyt Mount Everest wypluwając z siebie siódme poty to z pewnością uważa, że zmęczenie bezrobotnej matki z dzieckiem, która mruży oczy na kanapie w ciepłym mieszkaniu przy tym to pikuś.
    Także kobieta, świadomie bezdzietna, która za swój cel stawia sobie karierę, bo tak chce, bo może, biega pomiędzy piętrami korporacji, w nocy przygotowuje się do spotkań, a nad ranem pije litry kawy, też może śmiać się pod nosem, że to matki, które siedzą w domu i jedyną dla nich atrakcją jest wyjście do Biedronki nic nie wiedzą o braku czasu.
    To o czym piszesz to nie kłamstwo. To po prostu inne spojrzenie na świat. Bezdzietna, zmęczona kobieta nie kłamie, że jest zmęczona. Jest. Nie kłamie, że jest chora. Bo jest. Nie kłamie, że nie ma czasu. Jej zegarek ma tyle samo kresek.
    Tylko źródło tego jest inne niż dziecko. Bo też takie są na świecie, trzeba tylko otworzyć umysł.
    Ludzie nie chcą mieć dzieci, bo nie mogą? Wiecie, istnieje coś takiego jak świadome macierzyństwo...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Napisałam wcześniej, że nie zgadzam się z teorią o tym, że ludzie nie mają dzieci tylko dlatego, że nie mogą i rozumiem, że istnieje świadome macierzyństwo a raczej świadka decyzja o braku potomstwa i nie ma co się spinać. Post miał być żartobliwy, ale być może tylko mnie śmieszą moje żarty... a co do szufladkowania to mocnym szufladkowaniem jest również stwierdzenie, że matka to bezrobotna, która siedzi w domu i jedyną atrakcją jest wyjście do Biedronki. Wiele mam pracuje, łączy etat w korpo z wychowaniem dzieci, a czasem ma jeszcze inne obowiązki poza domem.

      Trochę dystansu, błagam! ;)

      Usuń
  3. Genialny wpis! Niby z przymrużeniem oka a jednak bardzo prawdziwy!

    OdpowiedzUsuń
  4. O kurczę, ale spiny. Ja uważam, że patrząc w tym kontekście też byłam niezłym kłamczuchem :D zwłaszcza jeśli chodzi o organizacje i długość doby :D Aleksandra pisze teksty w odniesieniu do siebie, do kobiety, która została mamą i której podejście zostało zweryfikowane przez rzeczywistość. Prawdą jest, że każdy jest zmęczony, chory, nie daje rady - ma do tego święte prawo! Ale każdy rodzic powie, że przed dzieckiem to zmęczenie wyglądało inaczej, choroba była jakaś taka lżejsza i można było zawinąć się w kołdrę i nie wyłazić z łóżka. Rodzicielstwo rzadko stwarza tak komfortowe warunki ;) nie umniejszając tych, którzy wybrali inne życie niż rodzicielstwo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak! To moje własne odczucia, na podstawie rzeczywistości nieco innej niż wyobrażenia o byciu mamą! I nie wiem o co ta spina, "kłamstwo" w tym poście warto potraktować z przymrużeniem oka i już!

      Usuń
  5. A ja inaczej. Bo teraz dopiero - jako mama - kłamię jak z nut ;) Kiedyś jak nie chciałam to po prostu nie robiłam. Teraz jak nie chcę, muszę bajerować - no naprawdę nie dam rady przeczytać setny raz tej bajki (tak straaaaaasznie bolą mnie oczy) i naprawdę nie mogę włączyć bajki (telewizor musi odpocząć), a już w ogóle to naprawdę musicie iść już spać /żeby mama zdążyła na swój ulubiony serial/ (bo ten zegarek źle chodzi i wcale nie macie jeszcze pół godziny).
    Tak więc tego... ;)
    A tak na poważnie (już poza Twoim wpisem) strasznie mnie irytują matki-masochistki. Chyba nawet kiedyś o tym sobie popisałam dla oczyszczenia emocji, ale mam dziś tak ogromnego lenia, że sorrki, ale nie poszukam ;)
    pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahhaha kłamstwa rodziców to temat na osobnego posta! Ja też codziennie kłamie jak z nut, że coś się popsuło (kiedy upierdliwie gra!), że zabawki idą spać i wiele innych...

      Usuń
  6. Ja też kłamię... jak mówię:już idę!Gdy jedno z moich dzieci woła:mamooo! Siedząc dalej na tyłku po godzinnej bieganinie po chacie z odkurzaczem,mopem i ścierką... ��
    Kłamię również gdy czasami chcąc pobyć trochę sama ze sobą zamykam się w toalecie... bo niby muszę ��
    Za każdym razem mijam się z prawdą bo mimo miłości absolutnej,którą darzę mą szaloną trójkę jestem też JA! Nie mama nie żona nie córka. JA DOROTA ��
    Aby nie zwariować trzeba czasami lawirować... faktami ☺

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak tak, kłamstwa matek nie znają granic i chyba nawet nie zdajemy sobie sprawy jak często po nie sięgamy :D

      Usuń
  7. Popatrz, że ja wcześniej nie widziałam tych komentarzy :-) i najlepsze jest to, ż najbardziej spinają się Ci co sami nie mają dzieci i nie mają pojęcia jak to jest :-) Oczywiście kiedy nie miałam jeszcze Frania, dużo pracowałam, intensywnie trenowałam to też byłam nie raz zmęczona, chora itd. , ale wtedy mogłam chociaż w jakiś sposób odpocząć po pracy, bezkarnie poleżeć w łóżku w czasie choroby, a teraz nie ma już tak dobrze :-) Nauczyłam się jednak z tym żyć i akceptować, bo bardzo kocham mojego synka i nie zamieniłabym bycia mamą na nic innego!

    Buziaki :-)

    P.S. Dzięki za fajny wpis z przymrużeniem oka ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, ja też bywałam chora czy zmęczona, ale z dziećmi to inny level ;) Już nie można pozwolić sobie chociażby na wylegiwanie w łóżku przez cały dzień... a póki się nie ma dzieci to raczej się tego nie zrozumie, bo dla mnie przed Tadkiem to też było by nie do pojęcia :D Buziaki

      Usuń
  8. Tak samo matka nie zrozumie bezdzietnej koleżanki.Ja natomiast usłyszałam ,że jak nie mam męża i dzieci nie mam obowiązków i mam się fajnie.To działa pod warunkiem,że nie mieszkasz z rodzicami.

    OdpowiedzUsuń
  9. z 2 strony jak człowiek zakłada rodzinę to chyba ma świadomość,że mąż/żona i dzieci to nie tylko same przyjemności ale i obowiązki.Chociaż i bez rodziny człowiek je ma.Też musi posprzątać i ugotować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie do końca się zgodzę... bo jednak matka-żona też kiedyś była wolna i bezdzietna, więc co nieco wie o takim życiu. W drugą stronę gorzej sobie wyobrazić jak to jest... a co do obowiązków to ma je każdy i wiadomo,że życie to nie same przyjemności ;)

      Usuń

Zobacz też:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...