czwartek, 13 października 2016

Natalia Sokołowska z Kakaludek

Do rodzicielstwa się dorasta…

Z Tatą Kakaludka poznaliśmy się w liceum. W kole teatralnym. Można powiedzieć, że to takie typowe love story - ja dziecko emo wiecznie ubrana na czarno, on hip-hopowiec w spodniach do ziemi. Pierwsze spojrzenie i pierwsza rozmowa - już wtedy wiedziałam, że to coś poważnego. Po tygodniu zaczęliśmy być parą. I tak nam zostało do dzisiaj.

Różniło nas wiele, a jeszcze więcej  łączyło. Mało kto życzył nam szczęścia, bo przecież to tylko pierwsza miłość - musi się skończyć. Wbrew przeciwnościom losu udało nam się stworzyć dobry związek, który przetrwał niejedną próbę, a zwłaszcza próbę czasu. Jak widać przeciwieństwa naprawdę się przyciągają.

Dziesięć lat razem. Pięć lat mieszkania ze sobą. W tym cztery lata we własnym domu. Dwa spłacone kredyty. Jedno auto. Jeden kot. Przyszedł w końcu moment, że zaczęliśmy myśleć o dziecku. Temat pojawiał się między nami od dawna, ale znikał pod nawałem różnych życiowych problemów. Do czasu, aż nic nie stało się dla nas ważniejsze.

Natalia i Kuba
fot. Selfie



Dzieci robi się z miłości…

Radość z dwóch kresek na teście to jedna z najpiękniejszych chwil mojego życia. Jestem pewna, że dla Taty Kakaludka było to równie ważne jak dla mnie. Były momenty, że martwiłam się czy to, że przez ostanie dziesięć lat jeszcze nie wpadliśmy, nie oznaczało po prostu, że któreś z nas nie może mieć dzieci. Na szczęście te obawy nigdy się nie potwierdziły.

Prorocze sny…

Zawsze gdy śniło mi się, że mam dziecko był to chłopiec. Na jawie pragnęłam córki, a śniłam tylko o synku. Podobnie było z wyborem imion dla naszych dzieci - tych męskich mamy całą listę, a damskich podoba nam się dosłownie kilka sztuk. To chyba był jakiś znak już od samego początku.

Mój lęk bycia matką syna wynika z tego, że ciężko jest wychować porządnego mężczyznę. Nie jest łatwo być matką chłopca i nauczyć go wszystkiego, co ważne. Jest takie powiedzenie, że córkę chowa się dla siebie, a syna dla obcych - nie wiem ile w tym prawdy. Ponadto w mojej rodzinie przenosi się hemofilia i sama myśl o tym, że moje dziecko mogłoby być chore napawała mnie przerażeniem.

Będzie syn…

W Polsce nie ma możliwości zweryfikować obciążenia nienarodzonego dziecka tą chorobą krwi, a jest to o tyle ważne, że hemofilia występuje w kilku stopniach nasilenia. Ta najostrzejsza może wiązać się nawet z wylewem krwi do mózgu dziecka podczas porodu drogami natury czy innym krwotokiem wewnętrznym powstałym na skutek ucisku.

Musieliśmy w tej sytuacji zaakceptować, że co ma być to będzie. Całą ciążę dziecko rozwijało się wzorowo i napawało nas to optymizmem. Pozostało jedynie czekać do rozwiązania, by upewnić się, że wszystko jest w najlepszym porządku.

I zatrzymał się czas ….

Nasz poród był piękny. Mamy oboje z Tatą Kakaludka cudowne wspomnienia z tego dnia i życzyłabym każdej kobiecie takiego rozwiązania. Zero traumy - sama radość. Ujrzeć twarz swojego dziecka. Przytulić po raz pierwszy. Dotknąć. Powąchać. Nie da się opisać tego, co wtedy się czuję. To coś NIEZIEMSKIEGO.

Doświadczyć cudu narodzin, to jak się dopełnić. Zrozumieć coś, co wcześniej było dla nas niepojęte. Odkryć nowe. Zobaczyć ukryte. Dotknąć absolutu.

Kakaludek
fot. Album rodzinny


Każdego dnia bardziej…

Bycie rodzicem to droga. Zmieniamy się i dojrzewamy. Jako ludzie i jako rodzina. Jesteśmy razem i uczymy się siebie na nowo. Uczymy się naszego dziecka. To nie jest stały układ. Ciągle coś się zmienia. Mamy wartości, które są naszym drogowskazem, ale życie dalej przypomina momentami jazdę bez trzymanki.

Kocham leniwe wieczory i poranki…

Wtedy najbardziej czuję się matka. Gdy Kakaludek zasypia w mych ramionach i w nich się budzi. Jego leniwy uśmiech gdy wstaje i się przeciąga. Jego małe rączki gładzące mój policzek gdy zasypia. Jest w tym jakaś magia. Pradawna i niezwykła.

Dla mnie wtedy czas zamiera. Jego spokojny oddech pozwala mi skupić się na tym co tu i teraz. Docenić co mam. Być wdzięczną za to, co dostałam. Szczyt marzeń. Mam zdrowe dziecko. Mogę patrzeć jak się rozwija. Wiedzieć, że niczego mu nie brakuje. To proste rzeczy, które czynią moje dni piękniejszymi, a troski mniej znaczącymi.

Czym jest dla mnie macierzyństwo?

Marzeniem. Spełnieniem. Kochaniem. Istnieniem. Odkrywaniem. Uczeniem się. Rozumieniem. Życiem.

***
  
Natalia. Mama Kakaludka. Poznanianka. Nauczycielka edukacji wczesnoszkolnej i języka angielskiego. Niespokojna dusza. Estetka. Kawoszka. Mól książkowy.

Po więcej zapraszam na: www.kakaludek.com

2 komentarze:

  1. Dziękujemy za to zaproszenie. Było nam bardzo miło zostawić cześć siebie na Twoim blogu. Będziemy zaglądać!:)

    OdpowiedzUsuń

Zobacz też:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...