środa, 12 października 2016

Haul kosmetyczny #1

Nie wiem czy wiecie, ale dwa razy do roku jedna z bardziej znanych drogerii ogłasza promocję -49% na kolorówkę. Promocja podzielona jest na trzy części, trwa trzy tygodnie: pierwsza dotyczy kosmetyków do ust i paznokci, druga kosmetyków do oczu, a trzecia kosmetyków do twarzy. Świadomie używam słów: Nie wiem czy wiecie... bo macie prawo nie wiedzieć w końcu matki najczęściej szukają promocji na ubranka dziecięce albo dresy. Taki żarcik! 

Nie da się ukryć, że obniżka o 49% to mega promocja i warto z niej skorzystać. Ma oczywiście swoje minusy, bo kosmetyki rozchodzą się jak świeże bułeczki, więc czasem ciężko dostać upatrzony przez nas produkt lub odpowiedni odcień kosmetyku, pasujący do naszego typu urody. Kolejnym minusem jest to, że wiele produktów traktowane jest przez ludzi jak testery, więc należy sprawdzać czy danego kosmetyku ktoś przed nami nie używał. Nie mniej jednak warto przy takie okazji zrobić zapas kosmetyków, które używamy regularnie albo kupić taniej nowe produkty, których dotąd nie mieliśmy, a chcemy przetestować. Ja przyznaję, że czekam na tę promocję i robię zapasy ulubionych kosmetyków, które kupione niemal za połowę ceny uwielbiam jeszcze bardziej niż kiedy zapłacę za nie standardową kwotę.

Oto mój pierwszy haul zakupowy i moi ulubieńcy!




Puder RIMMEL STAY MATTE
Skład pudru jest dosyć przyzwoity, chociaż ciężko mi ocenić czy nadaje się do cery wrażliwej lub skłonnej do alergii, ponieważ sama nigdy nie miałam większych problemów z cerą. Jedno jest pewne - gwarantuje matowe wykończenie! 

Opakowanie plastikowe, wystarczająco estetyczne i trwałe. Niektórych może zniechęcić brak lusterka czy aplikatora, ale ja zawsze nakładam podkład sprawdzonym pędzlem, więc nigdy nie korzystam z dołączanych przy zakupie aplikatorów. 

Zapach przyjemny, lekki. Duży wybór kolorów, odcienie dosyć uniwersalne i myślę, że każda kobieta znajdzie coś dla siebie. Nie wiem jak z ciemnymi odcieniami, bo ja zawsze szukam tych najjaśniejszych lub transparentnych. Aktualnie używam koloru 003 - peach glow, a nowy zakup to 004 - sandstorm, bo oczywiście nie pamiętałam nazwy tego, który powoli się kończy, więc znów porównywałam wszystkie odcienie ze sobą w podejrzanym świetle drogeryjnych szaf...

Cena produktu to około 25 złotych/ 14 gramów. 
Kupiony w promocji za około 13 złotych jest petardą!
Primer, RIMMEL STAY MATTE (Baza matująca pod makijaż 3 w 1)
To nowość w mojej kosmetyczce, ale zdecydowanie zostanie ze mną na dłużej. Primer ma lekką konsystencję kremu i niewielka ilość kosmetyku wystarcza na pokrycie całej twarzy. Matuje błyskawicznie a efekt utrzymuje się dosyć długo, chociaż dopiero próbuję tego kosmetyku i nie dam sobie za niego uciąć głowy ani niczego innego! Faktycznie - zgodnie z informacja na opakowaniu - można stosować go jako bazę pod podkład albo samodzielny produkt, pamiętając, że ma on za zadanie jedynie zmatowić skórę, a nie wyrównać koloryt. 

Zapach niewyczuwalny. Opakowanie wygodne i trwałe, ale dosyć miękkie, co pozwoli na zużycie kosmetyku właściwie do końca. 

Cena to około 23 złotych/ 30 mililitrów.


Fluid, INGRID IDEAL FACE (luksusowy jedwabisty)

Tego produktu nie znajdziecie w drogerii Rossmann, którą miałam na myśli pisząc o promocji, więc nie kupicie co za -49%, ale za to jego standardowa cena jest na tyle korzystna, że nawet bez rabatów warto zainwestować te kilkanaście złotych. Czytałam dużo pozytywnych opinii na temat tego fluidu, a ostatecznie poleciła mi go siostra, więc kupiłam i długo nie zamienię go na nic innego!

Opakowanie jest naprawdę trwałe i pompka typu air-less sprawdza się doskonale, mi jedno wyciśnięcie starcza właściwie na pokrycie całej twarzy. Air-less sprawdza się doskonale, kiedy odkryje się, że opakowanie jest właśnie air-less, a mnie to początkowo przerosło (naturalnie jestem blondynką!) i sądziłam, że pompka jest zepsuta! Jeśli jednak dobrze dokręci się opakowanie i popompuje kilka razy to cudownie działa, eureka! Buteleczka jest poręczna.

Konsystencja podkładu jest dosyć gęsta, sprawia wrażenie tłustej i skóra dosyć mocno błyszczy się po nałożeniu podkładu, więc puder jest konieczny! Spotkałam się z narzekaniem na odcienie, które rzekomo nie są dostosowane do cery słowiańskich kobiet, ale ja zawsze wybieram najjaśniejsze kolory i jeszcze ani razu się nie zawiodłam. Aktualnie używam 11 - nude (cielisty), ale poprzednim razem miałam chyba 10 - light iviory. Prawda jest taka, że będąc w sklepie nigdy nie pamiętam jakiego koloru (numeru) używałam poprzednio, bez różnicy czy dotyczy to fluidu, pudru czy różu... nawet jeśli zużyłam już kilkadziesiąt opakowań tego produktu, więc za każdym razem wybieram od nowa i czasem zdarza mi się mieć różne odcienie, ale nigdy się jeszcze nie rozczarowałam! 
Zapach fluidu jest lekki, przyjemny. Produkt bardzo dobrze kryje, zakrywa wszelkie zaczerwienienia, wyrównuje koloryt skóry i maskuje drobne wypryski. Jednocześnie nie daje efektu maski, nie podkreśla suchych skórek. Zdecydowanie dużego plusa trzeba przyznać mu również za trwałość, bo bez problemu można umalować się na cały dzień, a twarz wygląda dobrze, jedynie z czasem zaczyna się świecić.
Cena to około 14-16 złotych/35 mililitrów.

Róż do polików, WIBO SMOOTH & WEAR BLUSHES (z jedwabiem i witaminą E)
Na koniec perełka wśród świeżo kupionych produktów do twarzy. Nie jestem w stanie policzyć, które to już opakowanie różu do polików firmy Wibo, ale nigdy nie używałam innego. Przyznaję, że tego produktu używam bardzo dużo i największy plus mogę przyznać za wydajność! Co jak co, ale poliki muszę mieć zawsze umalowane, nawet jeśli chodzę po domu "bez makijażu". Nic nie poradzę na to, że umalowane poliki sprawiają, że twarz od razu wygląda dużo lepiej a co za tym idzie nastawienie psychiczne też się poprawia!

Inne plusy? Całe mnóstwo. Opakowanie trwałe i estetyczne, moim zdaniem dużo lepsze niż stara wersja, która zajmowała więcej miejsca w kosmetyczce, bo dołączano do niej aplikator, który szczerze mówiąc był tragiczny i zdecydowanie nie dało rady się nim umalować. Także zmianę opakowania można uznać za bardzo pozytywną! Poza tym róż dostępny jest w sześciu matowych odcieniach, wśród których każdy znajdzie coś dla siebie. Ja zawsze wybieram numer 4, który uznaję za ceglany. Pigmentacja rewelacyjna, co zdecydowanie przekłada się na wspomnianą wcześniej wydajność.

Cena to około 10 złotych/0.3 mililitra



WIBO, EXTREME LASHES (różowa)
WIBO, GROWING LASHES (zielona)
LOVELY, CURLING PUMP UP (żółta)
Na koniec tusze do rzęs. Oto moi ulubieńcy od lat, w tej kwestii od lat nic się nie zmienia. Dwie mascary Wibo, jedna Lovely. Z tego co mi wiadomo, obie marki należą do firmy Wibo, więc właściwie to jej chylę czoła  i uznaję za jedną z moich ulubionych kosmetycznych firm. 

Zarówno zielona, jak i różowa mascara świetnie unoszą i pogrubiają rzęsy. Obie szczoteczki - chociaż zdecydowanie różne - są moim zdaniem bardzo wygodne w użyciu, a tusze intensywnie czarne. Żaden z nich się nie rozmazuje i nie osypuje, chociaż mam wrażenie, że po całym dniu rzęsy wyglądają mniej spektakularnie niż bezpośrednio po pomalowaniu.

Żółta mascara natomiast nie pogrubia, ale unosi i wydłuża rzęsy, podobnie jak dwie poprzednie jest intensywnie czarna. Daje zdecydowanie naturalniejszy efekt, niż różowa czy zielona. Szczoteczka ładnie rozczesuje rzęsy i nie skleja, poza tym tusz nie rozmazuje się i nie osypuje.

Cena to około 10 złotych/ 8 mililitrów.

To najlepsze tusze jakich miałam okazję używać, bo chociaż nie raz kupiłam inne droższe mascary to z żadnej nie byłam zadowolona tak bardzo, jak z tych trzech! A taka jakość, w takiej cenie to spełnienie marzeń każdej kobiety-matki, bo zawsze parę groszy zostanie jeszcze na nowe bodziaki dla potomka!

A Wy macie swoje ulubione kosmetyki, które kupujecie na zapas? A może podzielacie mój entuzjazm i macie w kosmetyczkach podobne produkty?! To pierwszy zakupowy haul w moim wydaniu, ale mam nadzieję, że nie ostatni, chociaż póki co kosmetyków tyle, że grzechem byłoby kupić coś nowego... za to już wkrótce kolejny babski post, a w nim kosmetyki - kolorówka, które pozwalają matce jakoś wyglądać! Nie, nie jakoś - wyglądać świetnie! Co Wy na to? Chcecie więcej...?

7 komentarzy:

  1. Na podkład Ingrid warto polować w Naturze bo są często promocje i przeceny nawet do -30%. ostatni zakup za 11.40 :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Haul kosmetyczny juhuuu <3
    Podkładu z Ingrid nie znam, ale chętnie się przyjrzę przy okazji :) ja zrobiłam wczoraj zapasy - fluid i korektory z Astora, ten sam puder w kamieniu z Rimmela co Ty, no i wiadomo róże z wibo ;) do przetestowania kupiłam podkład z wibo royal coś tam i jestem zachwycona! Mają niestety biedny wybór odcieni, ale polecam, ładnie rozświetla, nawilza i nieźle się trzyma :)
    Czekam na kolejny post, love love / N.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wibo ogólnie jest genialne, więc jak skończę ten fluid to poszukam royal coś tam :D Ostatnio uwielbiam szukać nowości, mówiąc sobie, że może najwyższa pora używać czegoś co nie jest przeznaczone dla nastolatek, tylko cery dojrzałej :D

      Usuń
  3. Polecam wypróbować od niedawna bardzo zachwalany podkład catrice. Dla mnie strzał w 10 i cena za taką jakość genialna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbuję przy okazji, mam paletkę cieni Catrice i jestem zachwycona! <3

      Usuń
  4. Ja z Wibo bardzo lubię maskarę w kolorze niebieskim! Jest świetna i nadaje oku zupełnie inny wyraz. Generalnie zapasów nie lubię robić, ale przy okazji Rossmanowskich promocji co nieco zakupiłam...;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niebieskiej akurat nie używałam, ale wszystkie inne tak :) Przy następnej promocji skuszę się na niebieską!

      Usuń

Zobacz też:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...