czwartek, 5 maja 2016

Patrycja Kujawa

Matka Polka? Matka Wariatka? Jaką matką jestem dla swojego pierworodnego syna? Syna idealnego... To pewnie pytania, które zadaje sobie każda matka, jeśli chodzi o jej perfekcyjne dziecko. Perfekcyjne stworzenie powstałe z dwóch nieperfekcyjnych stworzeń - w naszym przypadku Mamy Pati i Taty M. 

Zawsze miałam marzenie. Zawsze miałam sen, że dziecko urodzę w wieku 30 lat. To niby wiek, który mówi już o własnym wewnętrznym spokoju, stabilizacji psychicznej i emocjonalnej. O wyzbyciu się fiu bździu z głowy! No i stało się jak sobie Patulka wyśniła... chwilę przed moimi 31 urodzinami na świecie zjawił się On - idealnie kształtny, idealnie skrojony do mnie, mój prywatny, osobisty pierworodny! 

Patrycja i Filip
fot. Album rodzinny

Wracając do przeszłości - ciąża sama w sobie nie była spełnieniem moich oczekiwań i marzeń! Mimo, że niewiele było kilogramów, które zmuszony był przez 40 tygodni dźwigać mój kręgosłup. Nosiłam pasożyta małego, budzik poranny - wewnętrznymi kopniakami prosto w żebra! Dało się przeżyć ten czas! I stało się... Pewnego pięknego, niebywale mroźnego niedzielnego wieczoru, podczas którego towarzyszyły mi bóle krzyżowe, wydostał się ze mnie mały niespełna trzy kilogramowy stwór, który od pierwszego zachłyśnięcia się ziemskim powietrzem już stawiał swoje warunki i wolał mamusiowego cycusia! I wtedy czas się zatrzymał, nieważne było kto rządzi naszym krajem, czy wybuchnie bomba atomowa, czy spadnie gwiazdka z nieba spełniająca marzenia... Ważny był tylko ten stworek! Wtedy bieg mojego, zawsze chaotycznego życia, imprezowych myśli, towarzyskich spotkań, ogromu pomysłów i pracy, ten bieg się skończył, a czas zwolnił! Nic, dosłownie nic nie miało znaczenia! Wtedy weszłam w najważniejszą w swoim życiu rolę - rolę matki! 

Czy byłam gotowa? Czy 30 lat życia na tym świecie przygotowało mnie do tej roli? Hmmm. Z perspektywy czasu wiem, że absolutnie nie. Nie można się przygotować. Byłam zagubiona, błądziłam jak dziecko we mgle. Miałam obawy przed każdym nowo rozpoczynającym się dniem, nie wspominając już o nocy... Brak snu, całkowita wyłączność i podporządkowanie synowi przeszło moje oczekiwania! Nowo narodzony człowiek sam zaczął układać harmonogram każdego mojego dnia! Pfff, nie mojego dnia! Te dni były wyłącznie jego dniami! Z cycuszkami do pasa, zaplamioną na każdą myśl o dziecku odzieżą, z podkrążonymi od braku snu oczami, wiecznie chaotycznym ubiorem i dizajnem krążyłam po domostwie, biegnąc na każde piśniecie księcia ze swojej karocy! 

Filip
fot. Album rodzinny

Na szczęście ten stan zaczął przechodzić, zaczęliśmy uczyć się siebie nawzajem! Zaczęliśmy razem tworzyć naprawdę zgrany duet! Duet, w którym Pan jest tylko jeden. Matka Polka przeszła metamorfozę i zaczęła przeistaczać się w... istną Matkę Wariatkę, by moc obserwować i pokazywać otaczający nas świat z jak najlepszej strony! Zatrzymywałam się i tłumaczyłam swemu dziecku czym jest płatek śniegu, mimo dziwnie brzmiących odgłosów wydawanych przez odbiorcę - moich na bank poetyckich tłumaczeń - nabierałam coraz większej ochoty, by zmieniać otoczenie, aby naszej rodzinie żyło się trochę inaczej, niż w pierwszych chwilach po urodzeniu! Życie zweryfikowało moje oczekiwania, ale nie dałam za wygraną. Nie należę do osób potrafiących zamknąć się w czterech ścianach! Nie umiem się podporządkowywać! A jednak ta mała istota zweryfikowała pewne sprawy. Ta mała istota zmieniła matkę, tworząc ją idealną dla samego zainteresowanego! Tworzymy świetną rodzinę - idealny syn z... idealną mamą i nieidealnym Tatą. To my!

***

Patrycja - kobieta, która nie może usiedzieć w miejscu. Nawet syn, nie poskromił jej chęci do działania, więc stworzyła pilską grupę Matek Wariatek z Piły i Okolic. Każdego dnia pokazuje, że świat jest piękny - nie tylko swojemu synowi, ale innym matkom, dla których jest przykładem! Szalona i ciągle w biegu... 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zobacz też:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...