czwartek, 12 maja 2016

Marysia z Maria Antonowna

Z pewnością wiele z Was myśli, że mając dwójkę dzieci w tak „młodym wieku” wpadłam, albo zakłamuję rzeczywistość. Otóż nie, zaręczyłam się mając 18 lat a wyszłam za mąż dwa lata później, by po dwóch latach małżeństwa urodzić moją pierwszą córeczkę Klarę. Chęć posiadania dziecka była we mnie od zawsze. Nie wyobrażałam sobie nie mieć dzieci, było to dla mnie oczywiste. Znaleźliśmy się wzajemnie, ze wspaniałym najpierw chłopakiem a teraz prawdziwym mężczyzną, moim mężem Kubą. Wiele osób było zaskoczonych i bardzo źle na nas patrzyło ze względu na nasz wybór, raczej traktowali go jako wybryk. Czas pokazał coś innego, niestety teraz każdy czeka na nasz czas „ocknięcia” i wybryków, bo nie wyszaleliśmy się za młodu. Tak na przekór temu co się nam wmawia jesteśmy szczęśliwi, mamy dwójkę dzieci, chcemy więcej... ale kiedy? Nie wiem, ale bardzo bym chciała. Na moim blogu znajdziecie przemyślenia młodej kobiety, mamy i Polki. Myślę, że jednocześnie nie utraciłam tego co robią przeważnie młode mamy i z czym ja chcę „walczyć”. NORMALNOŚCI. Tak, normalności, bo widzę, że wiele młodych dziewczyn rodząc dziecko dostaje odpieluszkowego zapalenia mózgu. Dzieci, dzieci, dzieci… Smutne to, bo te dziewczyny są nieszczęśliwe. Ja sobie nie wyobrażam zapomnieć o sobie, o moim mężu, o tym żeby zdrowo żyć samej ze sobą. Najpierw muszę pomyśleć o sobie. Czy to egoizm? Tak, ale zdrowy. Na co dzień studiuję, kończę drugi kierunek i jestem sama z dziećmi cały czas, oprócz kilku dni w miesiącu kiedy to na 4-5 godzin zostaje z nimi mój tata. Nie mam pomocy w mamie czy teściowej, bo obie nie żyją. Moje siostry same mają małe dzieci, więc jestem skazana sama na siebie. Obowiązki dnia codziennego, a najważniejsze i najtrudniejsze wychowywanie dwójki dzieci, za które jestem odpowiedzialna i za to co będą sobą reprezentowały w przyszłości. Ale najważniejsze jest w tym wszystkim moje poczucie radości, mojego męża, jak i nasze wspólne. 

macierzyństwo
Marysia i Kuba z córkami Franią i Klarą
fot. Jagoda Kasznia

Kiedyś w audycji w radiu psycholog zapytał się dziennikarza czy jeśli w samolocie kończyłby się tlen i miałby wybór czy pierwsze dziecko ma zaczerpnąć powietrza czy on, dziennikarz bez zawahania powiedział, że dałby odetchnąć dziecku. Błąd, pierwszy powinien to zrobić on, bo jest za dziecko odpowiedzialny a jeśli zemdleje, bo zabraknie mu powietrza to kto się zajmie dzieckiem? I tak jest w życiu, przedkładamy wszystko na dzieci nie myśląc o sobie, a potem doprowadzamy do depresji, kłótni a potem rozwodów. Zdrowy egoizm nie wyrządził nic złego. Oczywiście nie wylatuję na tydzień na Kanary, bo muszę odpocząć. Mi wystarczy wyjście samej do sklepu czy kawiarni, sama na kawę (Tak właśnie piszę dla Was tego posta). Czy to kosztuje dużo? Nie, ale nie zrobiłabym tego gdyby nie to, że Kuba jest normalnym ojcem. Dzielimy się po równo obowiązkami, w soboty do południa on zostaje z dziewczynami, bo ja mam czas dla siebie - fryzjer, kosmetyczka, zakupy czy wyjście na kawę. Coś dla siebie. I już. Dla niego to nie był problem, potrafi ubrać dziewczynki, nakarmić i się nimi zająć, bez włączania telewizora! Naprawdę. Klarę zostawiłam mu pierwszy raz, jak miała 3 tygodnie, a Klarę i Franię razem, gdy ta młodsza miała 4 tygodnie. Dał radę? Oczywiście, że tak i przez to docenia to, co ja robię na co dzień. I nigdy, przenigdy nie usłyszałam od niego, że nic nie robię w domu albo mam mało obowiązków. Sam tego doświadcza w małym stopniu, ale przez to mnie docenia. Czy mamy czas dla siebie? Tak ponieważ nasze dzieci najpóźniej o godzinie 19.30 śpią. Czy udało nam się to łatwo? Nie, ponieważ pamiętam czas gdy rok temu o 21 zasypiała Klara i człowiek był tak padnięty, że nie wiedział co ze sobą zrobić. 

Maria, Kuba, Frania i Klara
fot. Jagoda Kasznia

Postanowiliśmy zmienić swoje życie rok temu, za pomocą YouTube i blogów. Ale zanim udało nam się w taki sposób zorganizować czas żeby mieć kiedy to zrobić, minęło sporo czasu. W sierpniu urodziła się Frania, więc zanim wszystko osiągnęło jakiś poziom i równowagę, do listopada byliśmy w próżni. Po nowym roku mocno się zmobilizowaliśmy i tak ustawiliśmy siebie, dziewczynki i obowiązki, że nasz dzień zaczyna się o 6 a kończy przed północą. Mamy czas dla dziewczynek, dla siebie, na ćwiczenia, na blogi i youtube. A w między czasie studiuję. Ktoś napisze mi, że to niemożliwe. Jakby mi to ktoś powiedział rok temu, też bym tak powiedziała. Na moim blogu i kanale znajdziecie motywację do działania. Nic nie jest niemożliwe nawet gdy nie ma się pomocy przy dzieciach a doba ma tylko 24 godziny. Trzeba tylko się zmobilizować i odnaleźć w sobie siłę, jest to możliwe tylko wtedy gdy jesteście szczęśliwe. Czy ja taka jestem? Tak - jestem Marysia i jestem szczęśliwą żoną, matką, Polką, blogerką, vlogerką. 

***
Jestem Marysia. 25 - letnia żona Kuby i mama dwóch córeczek, Klary i Franciszki. Prowadzę bloga i kanał na youtube MariaAntonowna, swój pomysł realizuję po 4 latach namysłów, a już od momentu poważnego działania minęło 10 miesięcy. Poza tym studiuję na dwóch kierunkach i zajmuję się domem. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zobacz też:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...