czwartek, 28 kwietnia 2016

Ania z Mama na uczelni

Jestem rodzicem prawie od dwóch lat. Kiedy ten czas minął? Od sześciu tygodni jestem mamą dwójki dzieci - dwudziestomiesięcznego chłopca i półtoramiesięcznej dziewczynki. 

Cała ta historia zaczyna się od momentu spełnienia jednego z moich największych marzeń! Będąc na drugim roku studiów wyszłam za mąż. Niedługo po ślubie okazało się, że jestem w ciąży! Nie spodziewałam się, że spełni się tyle marzeń jednocześnie! Oczywiście wyobrażałam sobie, że przez całą ciąże będę kontynuowała swoje studia chodząc na wszystkie zajęcia laboratoryjne i wykłady jak to miałam w zwyczaju. Jak się pewnie spodziewacie, nic z tego nie wyszło. Szybko okazało się, że ciąża przebiega nie do końca prawidłowo i muszę zrezygnować ze swoich założeń. Nie spodziewałam się w ogóle takiego obrotu wydarzeń, no bo przecież jestem młoda, dopiero na drugim roku studiów licencjackich. Ciąża ze względu na mój wiek miała być bezproblemowa. Wtedy zaszła w moim życiu ogromna zmiana, zwolniłam tempo dnia. Nie miałam wyboru, musiałam zrezygnować z zajęć, z kół naukowych (zostawiłam sobie już tylko jedno), z codziennego biegania aby załatwić pewne sprawy. Było to dla mnie niezwykle ciężkie, ale nagle musiałam zrezygnować z rzeczy, które były moim oczkiem w głowie ze względu na to co nosiłam pod swoim sercem. Śmiało mogę napisać, że nie spodziewałam się wtedy zmian, które nadeszły później. Nie spodziewałam się porodu, który zakończył się cesarką, nie spodziewałam się tego, że tyle będzie trwał i tego co mnie czeka. Całość tych zmian zachodziła w zawrotnym tempie. Ale każda zmiana była przyjmowana przez nas (męża i mnie) z radością - najwyraźniej tak już miało być! Gdy pojawił się nasz pierwszy Maluch byliśmy niezwykle szczęśliwi! Urodził się w terminie (chociaż było ryzyko, że pojawi się o wiele za wcześnie)! Zdrowy! I się uśmiechał !

Fot. Album rodzinny

W pierwszych tygodniach dochodziłam do siebie, przystosowaliśmy się do nowej sytuacji szybko i byliśmy w siódmym niebie. Ale pojawiły się momenty, których się nie spodziewaliśmy, kolki, karmienia co pół godziny na żądanie, noszenie aby usypiać. To była zmiana, nagle w naszym życiu pojawił się maciupeńki człowiek, który jest całkowicie od nas zależny, a my jesteśmy za niego odpowiedzialni…

Najcudowniejsze w tym wszystkim jest to, że nasza relacja jako małżeństwa nabrała innego tempa i jakby się nie zmieniła! Znalazłam w swoim mężu oparcie, które było mi tak bardzo potrzebne w ciężkich chwilach (gdy np. nie dawaliśmy rady wspólnymi siłami ukoić płaczu dziecka). Zmiany są i to ogromne. Śmiem twierdzić, że na początku skupiamy się na tych oczywistych - mniejsza ilość snu, więcej obowiązków, inna relacja w partnerstwie…

Dopiero po kilku miesiącach zauważyłam, że sama się zmieniłam. Nagle stałam się bardziej wrażliwa, inaczej zaczęłam odbierać otoczenie najbliższych osób, a następnie środowisko, w którym się obracam (naukowe). Na pierwszym miejscu jest moja rodzina, z nią spędzam najwięcej czasu, poświęcam jej każdą chwilę, rzadko kiedy mam czas włączyć komputer i pisać tak często jak kiedyś. Część znajomych straciłam, zyskałam nowe przyjaciółki - grono bliskich mi Mam, na których mogę polegać…

Takie mam wrażenie, że jak stałam się Mamą po raz drugi było mi łatwiej, wiedziałam co będzie! Oczywiście nie w stu procentach ale spodziewałam się pewnych rzeczy! Już wiedziałam, że poród może różnie przebiegać! Drugie dziecko również było bardzo wyczekane jak i pierwsze ale mam wrażenie, że jest to bardziej świadome rodzicielstwo, bo wiem czym są nieprzespane noce i czym jest noworodek! Niesamowite jest ponowne odkrywanie w jaki sposób ten malutki człowiek szybko się zmienia!

Fot. Album rodzinny

Dla mnie bycie Mamą to nie tylko spełnienie marzeń, to tworzenie wspomnień, ogromna praca nad komunikacją wewnątrz rodziny, zastanawianie się nad rozwojem moich dzieci, obserwowanie ich czy nie dzieje im się krzywda. To również spędzanie czas wspólnie - na wyjazdach, na zwiedzaniu, w kuchni, w ogrodzie. Wszędzie tam gdzie my są i nasze dzieci. No prawie… Na uczelni jeżeli muszą być na zajęciach czekają na nas na korytarzu. Pod opieką kogoś dorosłego oczywiście!

Nie jest zawsze różowo… Jak to w życiu bywa jest różnie. Nie spodziewałam się kompletnie jednej rzeczy. Będąc w ciąży i stając się matką nagle w naszym społeczeństwie straciłam nietykalność osobistą! W ciąży obcy ludzie podchodzili i bez pytania dotykali mojego brzucha: ”Kopie?”, “Chłopiec czy dziewczynka?”. Gdy dziecko się urodziło stałam się obiektem krytyki: ”dzieci rodzą dzieci” albo “po co temu dziecku smoczek” i tym podobne. Każdy nagle jest specjalistą od wychowywania niezależnie od tego czy dzieci miał czy nie to i tak wie lepiej. Matka cokolwiek by nie zrobiła jest obiektem krytyki ze wszystkich stron. I to była rzecz do której musiałam się przyzwyczaić! Teraz już wiem i się tym nie przejmuje, przynajmniej się staram! Czekało mnie wiele wyzwań, samo wyjście z domu to już wyższa organizacja, a co dopiero z dwójką Maluchów! Nie spodziewałam się reakcji pewnych bliskich mi ludzi. Chcąc się ze mną spotkać pytają co z dzieckiem. Zawsze odpowiadam, że idę z dzieckiem bo nie mam komu go podrzucić a sama chciałam dzieci… Dzięki temu, że chustuję, stałam się bardziej mobilna ale Dworzec Centralny przyprawiał mnie o koszmary - kompletny brak wind albo możliwości przejścia na drugą stronę z przystanków przejściem naziemnym. Z wózkiem z gondolą była to najgorsza rzecz, która mogła mnie spotkać…
W książce ”Jedz, módl się i kochaj” jest pewne stwierdzenie, które według mnie świetnie ilustruje posiadanie dzieci ” Posiadanie dziecka jest jak tatuaż na twarzy. Trzeba być całkowicie pewnym, nim się podejmie ostateczną decyzję.”

***

Jestem Młodą Mamą, która próbuje pogodzić rodzicielstwo i studiowanie. Przed pojawieniem się dzieci siedziałam całymi dniami w laboratorium, na spotkaniach kół naukowych i studiowałam. Teraz zajmuje się wraz z mężem (naukowcem) dwójką swoich dzieci, jedno prawie dwuletnie, drugie sześciotygodniowe a czas spędzany w laboratorium zamieniłam na czas spędzony w kuchni. Uwielbiam gotować, spędzać czas rodzinnie z mężem i dziećmi. Moją pasją naukową jest immunologia, z której piszę pracę licencjacką. Zajrzyjcie na: http://mamanauczelni.blogspot.com/

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zobacz też:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...