poniedziałek, 6 lipca 2015

Ciąża warta komentarza

Ciąża to stan wyjątkowy. Bynajmniej nie dla tego, że zgaga tygodniami wypala przełyk, a nudności przykuwają do muszli klozetowej na kilka godzin dziennie, ani nawet dlatego, że w kobiecym łonie rozwija się nowe życie. Ciąża to stan wyjątkowy, bo obcym ludziom wydaje się, że mają prawo głośno komentować stan ciężarnej kobiety. Jestem przekonana, że nie ma matki, która nie spotkałaby się w miejscu publicznym z komentarzami na swój temat. Jeśli się mylę to powiedzcie, odzyskam wiarę w ludzi!

Jeśli aktualnie nosisz pod sercem małego człowieka musisz pogodzić się z tym, że Twoja ciąża to sprawa wagi państwowej - zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie miał ochotę wygłosić kilka najczęściej niepochlebnych słów w Twoim kierunku albo rzucić nimi w przestrzeń niby od niechcenia. Jeśli nie będą kierowane bezpośrednio do Ciebie i tak możesz być pewna, że będziesz jedyną ciężarną w danym miejscu, a szept będzie dość głośny, by wszyscy wokoło usłyszeli. Skupiam się teraz głównie na ciąży, ale - nie łódź się - sytuacja nie ulegnie zmianie, gdy dziecko przyjdzie na świat. Wtedy jednak będą one podszyte troską o potomka, o którego jako matka wyrodna nie będziesz umiała odpowiednio zadbać, a sąsiadka czy pani spotkana w markecie zrobiła by to stokroć lepiej. Komentarze w ciąży to taki przedsmak, przekonasz się szybciej niż myślisz...



Piszę o tym, bo sama byłam w ciąży wartej komentarza
Skończyłam zajęcia na uczelni, był słoneczny piątek. Razem z J. szłyśmy z walizkami na tramwaj, który miał zawieźć nas na dworzec. Na schodach wychodzących z tunelu zaczepił nas starszy pan. Szedł kilka kroków przed nami, nagle cofnął się. Byłam raczej przekonana, że spyta o godzinę albo zechce wnieść moją walizkę na górę. Bardzo się myliłam. Spytał czy jesteśmy studentkami, a kiedy potwierdziłyśmy powiedział oburzony, że tak to jest z tymi studentkami, zdają egzaminy, a potem ciąża, to dziecko to na pewno jakiegoś wykładowcy... Potem odwrócił się i szybko zniknął za drzwiami tramwaju, a my spojrzałyśmy na siebie, zabrakło nam języka w gębie (a to raczej się nie zdarza...). Byłam tak zaskoczona, że nie zdążyłam odpowiedzieć, może to i lepiej. Innym razem usłyszałam, że taka młoda a już dziecko, przecież sobie życie zmarnuje.  I jeszcze, że taki brzuch to do porodu, nie możliwe, że to 6 miesiąc. W takich sytuacjach chociaż chciałoby się odpowiedzieć to nie warto. Nie warto tłumaczyć wszystkim w przestrzeni miejskiej, że jesteś w wieku idealnym by mieć dziecko i rozpoczynasz najlepszy etap życia, którego z pewnością nie będzie zmarnowane przy małym człowieku. Nie warto tłumaczyć, że chodzi się do lekarza i wie dokładnie, w którym jest się miesiącu, tygodniu, dniu. Nie warto tłumaczyć, że egzaminy zdało się bez ściągania majtek, a dziecko nie jest wykładowcy. Nikogo nie interesują sprostowania...

Prawda jest taka, że ludzie zawsze znajdą COŚ wartego skomentowania. Dla nich zawsze będziesz za młoda na bycie matką (bo jeśli masz metr pięćdziesiąt w kapeluszu i różową sukienkę to pasujesz do kategorii teen mom i społeczne napiętnowanie) lub zdecydowanie za stara, by rozmnażać się świadomie. Dla kogoś będziesz za gruba lub będziesz miała za mały brzuch. Będziesz zawsze za bardzo, za słabo, nieodpowiednio, nie z tym człowiekiem co trzeba, za wcześnie, za późno, nie tak jak inni by chcieli. Pozostaje zagryźć zęby i przemilczeć komentarze, bo przeklinać nie wypada, mimo że czasem chciało by się rzucić soczystą k*** i spytać co komu do Twojej ciąży, inne słowa nie oddają tego co chodzi Ci wtedy po głowie. Im szybciej przyzwyczaisz się do komentarzy tym mniej będą wyprowadzały Cię z równowagi.
Jeśli jeszcze nie wiesz o czym mówię to delektuj się tą niewiedzą, bo prędzej czy później przekonasz się, że Twoja ciąża również jest warta komentarza. Przyjdzie też czas na komentowanie Twoich metody wychowawczych, ale o tym innym razem...

A Wy z jakimi komentarzami się spotkałyście się w czasie ciąży?

12 komentarzy:

  1. Ścięło mnie...nie takiego komentarza się spodziewałam.
    Tak sobie teraz przypominam czy jakieś niemiłe słowa usłyszałam, ale nic mi nie przychodzi do głowy. Za to pamiętam TE spojrzenia w sklepie, w przychodni, w parku. Wszędzie. Taka młoda i już z brzuchem? Pewnie z wpadki? Momentami te niemiłe spojrzenia bardzo mnie krępowały i odejmowały pewności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, zdarzają się też miłe komentarze, ale jest ich nieco mniej. A spojrzenia to dokładnie jak komentarz rzucony pod nosem.

      Usuń
  2. Przeczytałam Kochana i powiem szczerze, że sama nie wiem jaki mogę komentarz dodać odnośnie zachowania niektórych osób. Co za tekst?! Chyba zaraz zacznę się śmiać! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiadomo czy śmiać się czy płakać, ale chyba lepiej śmiać się i nie przejmować, bo ludzi i tak się nie zmieni ;)

      Usuń
    2. Na takie komentarze właśnie najlepszy jest... brak komentarza:) No bez jaj:) Ludzie już na prawdę mózgów swoich nie używają:)

      Usuń
  3. Ja się z tym nie spotkałam :) może dlatego że nie zwracam na to uwagi :)

    Paulina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie zwracałam i miałam to w nosie, za to jak tylko brzuch będzie wyraźnie widoczny to wszyscy zwrócą uwagę na Ciebie :)

      Usuń
    2. Już zwracają :) wczoraj byłam w rossmanie i kasjerka poprosiła mnie do kasy żebym podeszła , kolejka była długa a ja stałam na samym końcu ogonka. Byłam mega pozytywnie zaskoczona tym i chyba dlatego odpowiedziałam "dziękuję ale poczekam" :) ... na razie spotykam się z pozytywnym nastawieniem ludzi :) mimo że wyglądam jak jedna z 'teen moom '.. do tego pryszczata jak nastolatka haha :)

      Usuń
    3. W rossmanie brzuchacze zawsze mają pierwszeństwo, na mnie też pierwszy raz zwróciła uwagę kasjerka właśnie tam :) Oby Cię tylko takie miłe sytuacje spotykały!

      Usuń
  4. Na mnie się wszyscy strasznie gapią, bo ja mam właśnie 150 cm wzrostu i przez to wszyscy myślą że mam jakieś 15 lat. I nie dość że z wózkiem to znowu w ciąży. No puszczalska małolata po prostu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak! Na nauce się skup, a nie dzieci rodzisz... Jak masz mniej niż 170 cm to na pewno jesteś małolatą, która wpadła :D

      Usuń
  5. Yyy...aż nie wiem co powiedzieć ;)

    Mi generalnie w ciąży niektórzy współczuli wręcz (oczywiście ci nieznajomi), że skończy się odpoczynek, itd...

    OdpowiedzUsuń

Zobacz też:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...